Rynek usług weterynaryjnych w wielu krajach Europy w ostatnich latach zmienia się bardzo szybko. Coraz częściej pojedyncze lecznice przestają być niezależnymi praktykami lekarzy weterynarii, a stają się częścią dużych, międzynarodowych sieci należących do funduszy inwestycyjnych lub korporacji.
Ten proces nie jest już widoczny tylko w krajach takich jak Szwecja, Norwegia, Dania czy Wielka Brytania. Coraz wyraźniej zaczyna być zauważalny także w Polska.
Problem polega na tym, że dla opiekuna zwierzęcia często jest to zupełnie niewidoczne.
Niezależna lecznica czy część korporacji?
Opiekun przychodzący z psem lub kotem do lecznicy zazwyczaj zakłada, że trafia do gabinetu prowadzonego przez lekarza weterynarii lub niewielki zespół specjalistów. Tymczasem w wielu przypadkach placówka może być już częścią międzynarodowej sieci klinik.
Nie musi to być samo w sobie problemem. Problemem jest brak przejrzystości.
W Polsce bardzo często nie ma łatwego sposobu, aby sprawdzić, kto faktycznie jest właścicielem danej lecznicy. Informacje o powiązaniach kapitałowych bywają rozproszone, ukryte w strukturach spółek albo w ogóle nie są komunikowane klientom.
Opiekun zwierzęcia zwykle dowiaduje się o tym dopiero wtedy, gdy zaczyna analizować strukturę właścicielską firmy.
Podpis petycję o transparentności
Co pokazują doświadczenia innych krajów
W państwach, w których konsolidacja rynku weterynaryjnego zaszła bardzo daleko, zaczęły pojawiać się poważne pytania dotyczące funkcjonowania całego systemu.
W debacie publicznej pojawiają się między innymi takie problemy jak:
- ograniczenie konkurencji na rynku
- rozbudowana biurokracja w placówkach
- szybki wzrost cen usług weterynaryjnych
- presja sprzedażowa na wykonywanie badań i procedur
- odejścia pracowników i protesty personelu
-
W Szwecja temat ten stał się przedmiotem szerokiej debaty społecznej oraz zainteresowania urzędu ochrony konkurencji. Podobne analizy rynku prowadzone były również w Kanada.
Nie chodzi przy tym o ocenianie samego faktu istnienia sieci weterynaryjnych. Chodzi raczej o pytanie, jak duża koncentracja rynku jest bezpieczna i czy konsumenci wiedzą, z kim faktycznie mają do czynienia.
Dlaczego transparentność jest ważna
Usługi weterynaryjne nie są zwykłą usługą rynkową. Dotyczą zdrowia i życia zwierząt, które dla wielu ludzi są członkami rodziny.
Koszt leczenia często bezpośrednio wpływa na decyzje opiekunów. W trudnych sytuacjach finansowych może nawet decydować o tym, czy zwierzę zostanie poddane leczeniu, czy zapadnie decyzja o eutanazji.
Dlatego tak ważne jest, aby rynek był przejrzysty.
Opiekun powinien mieć możliwość łatwego sprawdzenia:
- czy placówka należy do niezależnej praktyki
- kto jest właścicielem lecznicy
- czy jest częścią międzynarodowej sieci
To podstawowa informacja, która pozwala świadomie wybierać usługi.
Czy Polska powinna reagować wcześniej?
W wielu branżach dopiero po latach okazuje się, że rynek został zdominowany przez kilka dużych podmiotów. Wtedy wprowadzenie zmian regulacyjnych jest znacznie trudniejsze.
Dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, czy w Polsce nie warto wcześniej przyjrzeć się strukturze rynku weterynaryjnego.
Jednym z możliwych rozwiązań mogłoby być wprowadzenie obowiązku jasnego informowania o strukturze właścicielskiej lecznic – na przykład na stronie internetowej placówki oraz w rejestrach publicznych.
Podobne mechanizmy transparentności funkcjonują już w innych sektorach usług zdrowotnych.
Świadomy wybór opiekuna zwierzęcia
Dla większości opiekunów najważniejsza jest jakość opieki nad zwierzęciem i zaufanie do lekarza weterynarii. Transparentność właścicielska nie zmienia tych podstawowych wartości.
Pozwala jednak podejmować decyzje w sposób bardziej świadomy.
Rynek weterynaryjny w Polsce prawdopodobnie będzie się w najbliższych latach dalej zmieniał. Dlatego już dziś warto rozmawiać o tym, jak powinien wyglądać w przyszłości — tak, aby pozostał dostępny, przejrzysty i bezpieczny zarówno dla zwierząt, jak i dla ich opiekunów.



