Fundacje zwierzęce stawiają konkretne wymagania, które często budzą kontrowersje, ale mają solidne podstawy w trosce o bezpieczeństwo zwierząt. Każdy punkt regulaminu wynika z wieloletniego doświadczenia i chęci uniknięcia powtarzających się błędów opiekunów, którzy nie są w pełni przygotowani na odpowiedzialność. Dla zoopsychologa ten temat jest szczególnie istotny, bo pokazuje granicę między realnym dobrostanem kota a powszechną dostępnością adopcji.
Najczęstsze kryteria obejmują podpisywanie umowy osobiście, bez możliwości adopcji w czyimś imieniu lub jako prezent, weryfikację miejsca zamieszkania poprzez wizytę przedadopcyjną, osiatkowanie okien i balkonów jako warunek bezwzględny, zgodę wszystkich domowników oraz zobowiązanie do sterylizacji, kastracji i regularnej opieki weterynaryjnej. Fundacja Małe i Duże w swoim Standardzie przekazania kota podkreśla, że niespełnienie tych zasad eliminuje kandydata, z wyjątkami tylko w szczególnych przypadkach zdrowotnych kota, nigdy jednak w kwestii zabezpieczeń.
Rygoryzm fundacji wynika z faktu, że adoptowane koty mają za sobą trudną historię — porzucenie, chorobę czy krzywdę — więc nie mogą ryzykować powtórki. Argumenty typu „kot jest za mądry, by spaść” czy „będę przy nim czuwał” nie przekonują, bo wypadki zdarzają się nagminnie, niezależnie od nadzoru.
Debata o nadmiarze wymagań toczy się w sieci: czy lepiej oddać kota do domu bez siatek, niż trzymać w fundacji? To jednak fałszywy dylemat, bo fundacje filtrują niegotowych opiekunów, a nie tych zdeterminowanych. Problemy zaczynają się przy absurdach, jak dyskryminacja singli czy wymuszanie pary kotów, choć standardy precyzują, że dochody czy niepełnosprawność liczą się tylko wtedy, gdy realnie zagrażają kotu.
Wizyty poadopcyjne po miesiącu, czterech, sześciu i dwunastu miesiącach służą wsparciu — doradztwu, radom behawioralnym czy skierowaniu do specjalisty — a ich unikanie może skutkować interwencją. Ostatecznie wymogi to nie fanaberia, lecz minimum oparte na wiedzy behawioralnej: siatka na oknie, czysta kuweta, weterynarz i cierpliwość w adaptacji to podstawa, a nie luksus, zwłaszcza dla kota z traumą.



