Kot domowy (Felis catus) nie figuruje na liście inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Polski lub UE – nie obowiązują go więc najostrzejsze zakazy. Niemniej jednak spełnia ustawową definicję gatunku obcego i inwazyjnego z art. 3 Rozporządzenia UE nr 1143/2014, co potwierdził Zespół ds. IGO. W praktyce oznacza to, że wypuszczanie kota na zewnątrz narusza art. 7 ust. 1 ustawy o gatunkach obcych – zakaz wprowadzania gatunków obcych do środowiska – i stanowi wykroczenie.
Skala problemu jest konkretna
W Polsce co roku ofiarami kotów wolno żyjących i wychodzących pada ponad 600 milionów ssaków i niemal 150 milionów ptaków, w tym gatunki objęte ochroną. IOP PAN wpisał kota do bazy gatunków inwazyjnych właśnie dlatego, że spełnia dwie kluczowe definicje: trafił do Polski przy udziale człowieka i negatywnie wpływa na rodzimą różnorodność biologiczną.
Asymetria moralna – kto jest ofiarą?
W tym konflikcie mamy trzech uczestników. Kot to zwierzę czujące, ale umieszczone w ekosystemie przez człowieka, bez własnego wyboru. Dzikie drapieżniki – ryś, żbik, lis, wilk – działają zgodnie z biologiczną koniecznością w swoim naturalnym środowisku. Człowiek jest faktycznym sprawcą konfliktu, który wprowadził element obcy do systemu. Dzikie drapieżniki nie krzywdzą kota w sensie moralnym – realizują swoją ekologiczną niszę. Oburzenie opiekunów jest emocjonalnie zrozumiałe, ale moralnie skierowane pod niewłaściwy adres. Pretensje powinny dotyczyć systemu, który pozwolił kotu się tam znaleźć, nie dzikiego zwierzęcia, które jadło obiad.
Problem odpowiedzialności opiekunów i organizacji
Organizacje prozwierzęce ratujące koty zaatakowane przez dziką faunę często pomijają własną współodpowiedzialność za samą sytuację. Promowanie kotów wolno wychodzących lub kolonii kotów wolno żyjących stoi w sprzeczności z prawem europejskim, które wymaga od państw UE aktywnego zapobiegania swobodnemu wychodzeniu kotów – szczególnie w habitatach gatunków chronionych. Ratowanie indywidualnego kota bez adresowania systemowej przyczyny to reagowanie na symptom, nie na chorobę.
Gdzie leży moralna odpowiedzialność?
Odpowiedzialność moralna spoczywa wyłącznie na człowieku – opiekunie, który wypuszcza kota, i na systemie społecznym akceptującym wolne wychodzenie. Dzikie zwierzę działające w swoim ekosystemie jest moralnie neutralne. Co więcej, ochrona dzikiego drapieżnika przed głodem jest bardziej zgodna z zasadami ekosystemowymi niż ochrona kota przed konsekwencjami nielegalnej obecności w lesie. Emocjonalne oburzenie – choć ludzkie – ignoruje fakt, że to nie ryś ani lis zaburzył naturalny porządek. Zrobił to człowiek, który nie zamknął drzwi.



