KROPIK to nie wszystko. Dlaczego musimy zlikwidować pojęcia „kot wolno żyjący” i „kot farmerski”?

 

Ustawa powołująca Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów (KROPIK) to bez wątpienia powód do radości. W końcu robimy ogromny krok w stronę uporządkowania chaosu i walki z bezdomnością zwierząt. Ale czy na pewno system obejmie wszystkich? Niestety, nowe prawo uwydatnia dramatyczną lukę, która skazuje tysiące kotów na cierpienie i zapomnienie w świetle prawa.

Jako społeczeństwo coraz bardziej świadome potrzeb zwierząt, musimy głośno powiedzieć: prawo nie może dzielić kotów na lepsze i gorsze. Czas zlikwidować szkodliwe pojęcia „kota wolno żyjącego” i „kota farmerskiego”.

Dlaczego to tak ważne? Przeanalizujmy to krok po kroku.

Biologiczny absurd – kot to po prostu kot

Zacznijmy od faktów, z którymi trudno dyskutować. Z punktu widzenia biologii, medycyny weterynaryjnej i behawioryzmu, podział na koty „domowe”, „wolno żyjące” czy „farmerskie” jest całkowicie sztuczny.

Nie istnieje odrębny gatunek kota farmerskiego. Zwierzę śpiące na Twojej kanapie, przemykające pod osiedlowym balkonem i łowiące myszy w wiejskiej stodole to dokładnie ten sam gatunek: kot domowy (Felis catus).

Różnica między nimi polega wyłącznie na pechu i okolicznościach życiowych, w jakich się znalazły – najczęściej w wyniku ludzkiego zaniedbania, porzucenia lub braku kontroli nad ich rozmnażaniem. Każde z tych zwierząt odczuwa ból, głód, zimno i strach dokładnie tak samo.

Pułapka „kota wolno żyjącego”

Pojęcie „kota wolno żyjącego” brzmi dumnie. Sugeruje niezależność i życie w zgodzie z naturą. Prawda jest jednak brutalna: w polskich warunkach to najczęściej zwierzęta bezdomne, chore, niedożywione i zmuszone do walki o przetrwanie w nieprzyjaznym środowisku miejskim lub wiejskim.

Jakie są prawne konsekwencje tego terminu?

  • Wygodna wymówka dla samorządów – gminy bardzo często nadużywają statusu „kota wolno żyjącego”. Skoro zwierzę jest „wolne”, to gmina czuje się zwolniona z obowiązku finansowania jego leczenia, sterylizacji czy dokarmiania.

  • Znieczulica społeczna – nazywanie porzuconych kotów „wolno żyjącymi” utrwala w społeczeństwie krzywdzący mit, że te zwierzęta świetnie radzą sobie same i nie potrzebują naszej pomocy.

Niebezpieczna luka „kota farmerskiego”

Kolejnym kuriozum jest pojęcie „kota farmerskiego”. Występuje ono w przestrzeni publicznej i dyskusjach o ustawie KROPIK, ale… nie ma żadnej definicji prawnej!

To otwiera furtkę do ogromnych nadużyć:

  • Brak odpowiedzialności: Właściciel posesji czy gospodarstwa może każdego kota przebywającego na jego terenie nazwać „farmerskim”. W ten sposób zdejmuje z siebie prawny i moralny obowiązek zapewnienia mu opieki weterynaryjnej, odpowiednich warunków i zapobiegania rozmnażaniu.

  • Wykluczenie z systemu: Zwierzęta z łatką „farmerskich” zostają wyrzucone poza margines jakiejkolwiek ochrony systemowej. Zmieniają się w darmową siłę roboczą (do łowienia gryzoni), którą można zignorować, gdy zachoruje.

Czego żądamy? Nasz apel do ustawodawców

Nie możemy pozwolić, aby nowe prawo utrwalało te patologie. Wystosowaliśmy apel do Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt oraz właściwych Komisji Sejmowych, w którym postulujemy:

  • Likwidację pojęć „kot wolno żyjący” i „kot farmerski” w aktach prawnych.
  • Wprowadzenie jednego, uniwersalnego terminu: „kot domowy”, ze szczegółowym określeniem jego statusu bytowego.
  • Prawne zagwarantowanie, że każdemu kotu domowemu należy się wsparcie, opieka weterynaryjna i humanitarne traktowanie.
  • Rygorystyczne przypisanie obowiązków opiekuńczych: właściciel terenu musi dbać o koty bytujące na jego posesji, a opieka nad kotami w przestrzeni publicznej (w tym sterylizacje) musi być twardym, obligatoryjnym obowiązkiem gmin.

Twój głos ma znaczenie! Co możesz zrobić?

Prawo zmienia się pod wpływem presji społecznej. Parlamentarzyści muszą usłyszeć, że los kotów wykluczonych z systemu nie jest nam obojętny.

Zachęcam każdego z Was do wysłania krótkiego maila z apelem do członków sejmowych komisji zajmujących się ochroną zwierząt. Przygotowaliśmy gotową listę adresów e-mail oraz wzór wiadomości, które wystarczy skopiować i wysłać. Im więcej nas będzie, tym trudniej będzie zignorować ten problem!

Razem możemy sprawić, że KROPIK będzie chronił wszystkie koty – bez wyjątków.


 

agnieszka.dziemianowicz-bak@sejm.pl, agnieszka.hanajczyk@sejm.pl, aleksander.miszalski@sejm.pl, alicja.lepkowska-golas@sejm.pl, andrzej.rozenek@sejm.pl, anita.czerwinska@sejm.pl, anna.gembicka@sejm.pl, anna.zukowska@sejm.pl, arkadiusz.iwaniak@sejm.pl, artur.lacki@sejm.pl, barbara.grygorcewicz@sejm.pl, bozena.borowiec@sejm.pl, bozena.lisowska@sejm.pl, bozena.zelazowska@sejm.pl, bozenna.holownia@sejm.pl, bronislaw.foltyn@sejm.pl, czeslaw.siekierski@sejm.pl, dariusz.jonski@sejm.pl, dorota.niedziela@sejm.pl, ewa.kolodziej@sejm.pl, ewa.szymanowska@sejm.pl, fryderyk.kapinos@sejm.pl, gabriela.morawska-stanecka@senat.gov.pl, jacek.bogucki@sejm.pl, jan.ardanowski@sejm.pl, jaroslaw.kaczynski@sejm.pl, jaroslaw.rzepa@sejm.pl, jerzy.hardie-douglas@sejm.pl, joanna.senyszyn@sejm.pl, kacper.plazynski@sejm.pl, katarzyna.kierzek-koperska@sejm.pl, katarzyna.kretkowska@sejm.pl, katarzyna.krolak@sejm.pl, katarzyna.piekarska@sejm.pl, katarzyna.sojka@sejm.pl, katarzyna.ueberhan@sejm.pl, kazimierz.choma@sejm.pl, kazimierz.golojuch@sejm.pl, kazimierz.gwiazdowski@sejm.pl, kazimierz.plocke@sejm.pl, klaudia.jachira@sejm.pl, krzysztof.cieciora@sejm.pl, krzysztof.mulawa@sejm.pl, krzysztof.smiszek@sejm.pl, krzysztof.sobolewski@sejm.pl, lucjan.pietrzczyk@sejm.pl, maciej.gdula@sejm.pl, malgorzata.chmiel@sejm.pl, malgorzata.pepek@sejm.pl, malgorzata.sekula-szmajdzinska@sejm.pl, malgorzata.tracz@sejm.pl, marcin.jozefaciuk@sejm.pl, marcin.skonieczka@sejm.pl, marek.suski@sejm.pl, mariusz.popielarz@sejm.pl, mateusz.bochenek@sejm.pl, michal.cieslak@sejm.pl, michal.kaminski@senat.gov.pl, michal.kolodziejczak@sejm.pl, michal.szczerba@sejm.pl, michal.wos@sejm.pl, miroslaw.maliszewski@sejm.pl, monika.pawlowska@sejm.pl, monika.wielichowska@sejm.pl, norbert.kaczmarczyk@sejm.pl, pawel.bejda@sejm.pl, pawel.kukiz@sejm.pl, pawel.salek@sejm.pl, pawel.suski@sejm.pl, pawel.szramka@sejm.pl, pawel.szrot@sejm.pl, piotr.babinetz@sejm.pl, piotr.glowski@sejm.pl, piotr.kandyba@sejm.pl, robert.dowhan@sejm.pl, robert.telus@sejm.pl, ryszard.bartosik@sejm.pl, slawomir.zawislak@sejm.pl, tomasz.anisko@sejm.pl, urszula.paslawska@sejm.pl, urszula.zielinska@sejm.pl, wanda.nowicka@sejm.pl, wieslaw.rozynski@sejm.pl, wladyslaw.bartoszewski@sejm.pl, zbigniew.dolata@sejm.pl, zbigniew.kuzmiuk@sejm.pl, zbigniew.sosnowski@sejm.pl, zbigniew.ziejewski@sejm.pl

Mieszko Eichelberger to zoopsycholog i certyfikowany behawiorysta zwierząt z ponad 10-letnim doświadczeniem w pracy z kotami i ich opiekunami. Specjalizuje się w diagnozowaniu i korygowaniu problemów behawioralnych u kotów domowych - od agresji, lęków i stresu, po trudności adaptacyjne i zaburzenia relacji z człowiekiem.

Kocimiętka – zielony przyjaciel Twojego kotaPraca i reklama

Kocimiętka – zielony przyjaciel Twojego kota

Mieszko Eichelberger14 marca, 2025
Marcowanie - mit, który warto obalić.
Marcowanie – mit, który warto obalić.Kocie zdrowie i żywienie

Marcowanie – mit, który warto obalić.

Mieszko Eichelberger23 maja, 2026
Czy kierowca mógł nie wiedzieć
Czy kierowca mógł nie wiedzieć, że potrącił kota?Opinie i uwagi

Czy kierowca mógł nie wiedzieć, że potrącił kota?

Mieszko Eichelberger3 czerwca, 2026

Leave a Reply