Senat przyjął ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK). Część posłów i środowiska zwierzęcego świętuje sukces — w końcu od lat mówi się o potrzebie centralnej, ogólnopolskiej bazy dla czipowanych zwierząt. Jako zoopsycholog i behawioryst, który na co dzień pracuje z kotami i ich opiekunami, całkowicie rozumiem tę potrzebę. Ale czy mamy naprawdę powód do entuzjazmu? Mam poważne wątpliwości.
Czym jest KROPiK?
KROPiK to planowany Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów = państwowa baza danych, w której mają być rejestrowane wszystkie zaczipowane zwierzęta w Polsce. Czipowanie ma być obowiązkowe, a za brak rejestracji grozi kara grzywny sięgająca nawet 5000 zł. Koszt samego czipowania u weterynarza to ok. 50 zł.
Brzmi rozsądnie? Na papierze – tak. W szczegółach – niekoniecznie.
Co budzi niepokój?
1. Niezgodność z prawem unijnym
To największy problem. Parlament Europejski już w 2025 roku przegłosował rozporządzenie unijne dotyczące czipowania zwierząt towarzyszących. Co ważne: to nie dyrektywa do implementacji, ale rozporządzenie bezpośrednio stosowane w całej Unii Europejskiej – bez potrzeby osobnych ustaw krajowych. Polska ustawa musi być z nim zgodna, a eksperci oceniają wprost, że KROPiK w obecnym kształcie tej zgodności nie spełnia. To rodzi ryzyko odpowiedzialności przed organami europejskimi.
2. Standardy techniczne? Jakie standardy?
Dyrektywy UE wymagają, aby wszczepialne urządzenia spełniały normy ISO – m.in. w zakresie cytotoksyczności i bezpieczeństwa biologicznego. W projekcie KROPiK brakuje zapisów gwarantujących te standardy. To nie jest detal – to kwestia zdrowia naszych zwierząt.
3. Dublowanie numerów czipów
Polskie podmioty prywatne prowadzą bazy czipowanych zwierząt od wielu lat. KROPiK nie przewiduje sensownej integracji z tymi bazami – co grozi chaosem: zduplikowanymi numerami, konfliktami danych i frustracją opiekunów oraz weterynarzy.
4. Wady konstytucyjne
Eksperci zgłosili podczas prac senackich ponad 30 krytycznych uwag do stosunkowo krótkiej ustawy. Wśród nich znalazły się zarzuty dotyczące naruszenia Konstytucji RP. To dużo jak na akt prawny, który miał być prostym rejestrem.
Co dalej?
Ustawa z poprawkami senackimi wraca do Sejmu, a następnie — jeśli zostanie zaakceptowana — trafi na biurko prezydenta. I tu pojawia się kolejna niewiadoma: czy prezydent podpisze? Biorąc pod uwagę skalę zastrzeżeń prawnych, niekoniecznie musi to być formalność.
Moje zdanie
Centralna, państwowa baza czipowanych zwierząt jest Polsce potrzebna – nie ma co do tego wątpliwości. Ułatwiłaby odzyskiwanie zagubionych zwierząt, kontrolę hodowli i ograniczanie handlu zwierzętami. Ale dobra baza to taka, która bazuje na tym, co już działa, jest zgodna z prawem europejskim i gwarantuje bezpieczeństwo – zarówno prawne, jak i zdrowotne.
KROPiK w obecnym kształcie może być ustawą, którą za kilka lat będziemy musieli gruntownie poprawiać. A szkoda, bo temat jest zbyt ważny, żeby podchodzić do niego połowicznie.



