Dziki w mieście, wilk we wsi, niedźwiedź na szlaku. I co z tego?
Czytam kolejne nagłówki. „Dziki terroryzują osiedle”. „Niedźwiedź zaatakuje turystów”. „Wilki podchodzą pod zabudowania”. I za każdym razem czuję to samo — nie złość, nie oburzenie. Zwykły, głęboki smutek.
Bo pytanie, które nikt nie zadaje głośno, brzmi: a czyja to właściwie przestrzeń?
Dziki nie pojawiły się w mieście dlatego, że postanowiły uprzykrzyć życie mieszkańcom. Wilk nie wszedł do wsi, żeby zrobić na złość. Niedźwiedź na szlaku nie poluje na turystów — on po prostu żyje tam, gdzie żył od zawsze. To my zbudowaliśmy osiedle na granicy lasu. To my zostawiamy niezabezpieczone śmietniki. To my zagospodarowaliśmy każdy skrawek terenu, który kiedyś był korytarzem migracyjnym.
A potem jesteśmy zdziwieni, że przyroda „wchodzi nie tam, gdzie powinna”.
Człowiek zapomniał swojego miejsca
Brzmi prowokacyjnie? Może. Ale jako behawiorysta patrzę na każde zachowanie zwierzęcia przez pryzmat kontekstu i środowiska. Żadne zwierzę nie robi czegoś „bez powodu”. Dzik przeszukujący trawnik szuka pożywienia — bo nauczył się, że tu je znajdzie. Wilk krążący wokół wsi idzie za pokarmem i szlakiem, który zna. Niedźwiedź eksploruje okolice — bo jego rewir skurczył się do rozmiarów, które kiedyś byłyby dla niego nie do przyjęcia.
Każde z tych zachowań jest odpowiedzią na to, co człowiek zrobił z krajobrazem.
Ofiara jest zawsze ta sama
Nie rozczarowuję się już ludzką reakcją na dziką przyrodę. Rozczarowanie zakłada, że spodziewałem się czegoś innego. Teraz czuję już tylko smutek — bo wiem, jak to się kończy. Interwencja. Odstrzał. „Konieczne środki bezpieczeństwa”. Ofiarą naszej nieuwagi, naszej wygody i naszego przekonania, że jesteśmy centrum wszechświata, zawsze będzie zwierzę.
Nie wilk, który zagryzł owcę. Nie dzik, który przekopał rabatkę. Zwierzę, które po prostu żyło.
Co zamiast strachu?
Nie piszę tego, żeby kogoś zawstydzić. Piszę, bo edukacja — naprawdę dobra, rzetelna edukacja — jest jedyną sensowną odpowiedzią na ten problem. Zabezpieczone pojemniki na odpadki. Planowanie przestrzenne uwzględniające korytarze dla dzikich zwierząt. Informacja zamiast paniki.
I jedno, małe, ale ważne przesunięcie w myśleniu: nie jesteśmy właścicielami tego świata. Jesteśmy jednym z jego mieszkańców.
Dziki, wilki i niedźwiedzie były tu długo przed nami. Może zamiast pytać „co z nimi zrobić”, warto zapytać: jak nauczyć się z nimi żyć?



