Art. 21 Ustawy o ochronie zwierząt NIE dotyczy kotów. Czas ukrócić ten błąd prawny

W dyskusjach o kotach wolno żyjących w Polsce jak mantra powraca jeden argument: „Art. 21 Ustawy o ochronie zwierząt mówi, że to zwierzęta wolno żyjące stanowiące dobro ogólnonarodowe, więc nie wolno ich ruszać!”. Powołują się na niego fundacje, powołują się społeczne opiekunki, a nawet same gminy w swoich pismach.

Problem w tym, że… to potężny błąd dogmatyczny. Powoływanie się na art. 21 w kontekście kotów miejskich to klasyczny strzał w kolano i dowód na brak znajomości definicji legalnych.

Czas wyłożyć kawę na ławę i uporządkować ten prawny chaos.

Gdzie tkwi haczyk? Spójrzmy w definicje

Ustawa o ochronie zwierząt (UoOZ) konstruuje swoje przepisy w oparciu o tzw. słowniczek ustawowy (art. 4). Jeśli chcemy wiedzieć, co ustawodawca miał na myśli, musimy tam zajrzeć.

Art. 4 pkt 21 UoOZ: Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) – rozumie się przez to zwierzęta nieudomowione żyjące w warunkach niezależnych od człowieka.

I w tym momencie cała narracja o art. 21 w stosunku do kotów legnie w gruzach. Kot domowy (Felis catus) – niezależnie od tego, czy śpi na kanapie, czy urodził się w piwnicy i ucieka na widok człowieka – pod kątem taksonomicznym i zoologicznym jest gatunkiem udomowionym.

Skoro kot jest zwierzęciem udomowionym, to w świetle prawa nie jest „zwierzęciem wolno żyjącym (dzikim)”. Ergo: przepisy rozdziału 6 (w tym słynny art. 21) chronią lisy, sarny, dziki czy jeże, ale nie dotyczą kotów.

Skąd wziął się ten mit? Urzędniczy skrót myślowy

Chaos pojęciowy wynika z faktu, że w tej samej ustawie (w art. 11a) ustawodawca wprowadził obowiązek realizowania przez gminy programu opieki nad „kotami wolno żyjącymi”.

Przez zbieżność językową (słowa „wolno żyjące”) urzędnicy, sądy administracyjne i organizacje prozwierzęce zaczęły stosować potężną nadinterpretację. Zaczęto bezrefleksyjnie sklejać „koty wolno żyjące” z art. 11a z „wolno żyjącymi dzikimi” z art. 21, przymykając oko na słowo „nieudomowione”. Choć intencja była dobra (chęć ochrony kotów), to od strony czystej litery prawa jest to błąd i potworek interpretacyjny.

Jeśli nie art. 21, to co naprawdę chroni koty miejskie?

Przeciwnicy kotów w miastach mogliby teraz klasnąć w dłonie: „Skoro art. 21 ich nie chroni, to możemy je przeganiać!”. Nic z tych rzeczy. Koty wolno żyjące w Polsce mają bardzo silną ochronę prawną, tyle że… z zupełnie innych paragrafów.

  • Art. 11a ust. 2 pkt 2 UoOZ: Nakłada na każdą gminę bezwzględny obowiązek opieki nad kotami wolno żyjącymi, w tym ich dokarmiania oraz kastracji/sterylizacji. To tutaj bije źródło ich legalnego statusu w ekosystemie miejskim.

  • Art. 6 ust. 2 UoOZ (Znęcanie się nad zwierzętami): Jeśli ktoś zamyka okienka piwniczne, świadomie odcinając koty od schronienia lub pożywienia, wywozi je, straszy czy rani – odpowiada karnie za znęcanie się nad zwierzętami. Przepisy te dotyczą wszystkich zwierząt, bez względu na to, czy są domowe, dzikie czy wolno żyjące.

Podsumowanie

Jako praktycy, behawioryści i obrońcy praw zwierząt musimy być precyzyjni. Powoływanie się na art. 21 UoOZ w pismach do spółdzielni mieszkaniowych czy urzędów to dawanie drugiej stronie łatwego argumentu do podważenia naszej merytoryki.

Koty wolno żyjące to koty udomowione, bytujące w stanie bezdomności, dla których miasto stało się domem. Chrońmy je mądrze – powołując się na realne obowiązki gmin (art. 11a) i przepisy karne dotyczące znęcania się (art. 6), a „dziki” art. 21 zostawmy sarnom i lisom.

Mieszko Eichelberger to zoopsycholog i certyfikowany behawiorysta zwierząt z ponad 10-letnim doświadczeniem w pracy z kotami i ich opiekunami. Specjalizuje się w diagnozowaniu i korygowaniu problemów behawioralnych u kotów domowych — od agresji, lęków i stresu, po trudności adaptacyjne i zaburzenia relacji z człowiekiem. Jest założycielem i autorem bloga Kocie Porady, gdzie od 2013 roku publikuje rzetelne, oparte na nauce treści edukacyjne na temat zachowania kotów, ich potrzeb gatunkowych i dobrostanu. Łączy wiedzę etologiczną z praktycznym podejściem, dzięki czemu jego artykuły są cenione zarówno przez właścicieli kotów, jak i innych specjalistów z branży. Aktywnie działa na rzecz ochrony zwierząt i praw kotów wolno żyjących. Regularnie tworzy treści edukacyjne w mediach społecznościowych (Instagram, Facebook, TikTok, Threads), docierając do szerokiej społeczności miłośników kotów w Polsce. Mieszka i pracuje w Gdańsku, przyjmuje klientów stacjonarnie oraz online.

Fundacja MOC dobra to, co prezentujecie, nie ma nic wspólnego z dobrem ani dobrostanem zwierząt. Naprawdę uważacie, że najważniejszą wiadomością jest to, że kotka jest kotna i wkrótce urodzą się kocięta? Kotka jako zwierzę bezdomne z prawdopodobieństwem 99% jest nosicielką koronawirusa, a każde kocię, które się urodzi, będzie narażone na wysokie ryzyko rozwinięcia się koronawirusa w postać FIP. Czy kotka jest zdrowa? Jeśli jest nosicielem koronawirusa, to nie można jej uznać za zdrową. Nie wspominając już o konsekwencjach porodu – zarówno fizycznych, jak i behawioralnych – oraz o fakcie, że dopuszczenie do narodzin kolejnych kociąt jedynie zwiększa problem bezdomności. Wszystko to tylko po to, by zaspokoić własne ego. Nic więcej. W dopuszczeniu kotki do ciąży nie ma miejsca na dobrostan zwierzęcia ani altruizm – jest tylko egoizm, bo przecież "małe słodkie kotki". Czekacie z niecierpliwością na narodziny kociąt? To wstyd nazywać się człowiekiem przy takiej postawie. Fundacja, która powinna mieć dobro zwierząt na sercu, zamiast tego promuje działania sprzeczne z ich interesem.
Fundacja MOC dobra i mnożenie bezdomnościPraca i reklama

Fundacja MOC dobra i mnożenie bezdomności

Mieszko Eichelberger23 marca, 2025
Fort Gerharda
Fort Gerharda i szkodliwe mity o kotachOpinie i uwagi

Fort Gerharda i szkodliwe mity o kotach

Mieszko Eichelberger23 maja, 2026
700 zł za adopcję psa lub kota – kontrowersyjny pomysł gminy w ŁódzkiemPraca i reklama

700 zł za adopcję psa lub kota – kontrowersyjny pomysł gminy w Łódzkiem

Mieszko Eichelberger2 marca, 2025

Leave a Reply