Szczerze mówiąc – informacja o tym, że 9 października 2026 roku Sąd Okręgowy w Warszawie zarejestrował „Partię dla Zwierząt”, nie wywołała u mnie najmniejszego zdziwienia. Na polityce od zawsze można było zbić całkiem pokaźne środki finansowe i kapitał wpływów, nawet niekoniecznie w sposób bezpośredni. Biznes to biznes. Grupy mające bardzo konkretny interes w danej dziedzinie prędzej czy później dochodzą do wniosku, że samo wywieranie presji z zewnątrz przestaje wystarczać – trzeba zapewnić sobie stałe miejsce w szeregu i bezpośredni dostęp do władzy.

Kto stoi za nowym szyldem?

Spójrzmy na suche fakty, o których pisze m.in. „Rzeczpospolita”. Założycielkami nowego ugrupowania są prof. Joanna Marcinkowska, Krystyna Pietruszka oraz Anna Prokop – aktywistki kojarzone dotychczas głównie z protestami w sprawie koni na trasie do Morskiego Oka oraz postulatami zakazu trzymania psów na łańcuchach. Oficjalny przekaz brzmi szczytnie: prof. Marcinkowska podkreśla, że to nie żaden happening, lecz poważna inicjatywa, która ma dać organizacjom prozwierzęcym realną sprawczość w Sejmie i bezpośredni wpływ na ustawodawstwo, wzorem chociażby holenderskiej Partii dla Zwierząt zasiadającej w parlamencie krajowym i europejskim.

Problem pojawia się jednak w momencie, gdy zajrzymy pod tę atrakcyjną, prozwierzęcą otoczkę. Wszystkie trzy założycielki są powiązane z Dolnośląskim Inspektoratem Ochrony Zwierząt (DIOZ) – organizacją, która od lat budzi w Polsce skrajne emocje i ogromne kontrowersje. Przypomnijmy: mówimy o podmiocie, który brał udział w głośnej sprawie prywatnego zoo w Łącznej, którego działacze są objęci śledztwem CBŚP, i w przypadku którego w 2025 roku sąd uznał prezesa oraz pracownika za winnych m.in. kradzieży psa podczas interwencji.

Papier przyjmie każdą nazwę

Mając w pamięci ten bagaż, niezwykle trudno przyjąć z dobrą wiarą narrację, że mamy do czynienia z krystalicznie czystą „Partią dla Zwierząt”. Oczywiście papier jest cierpliwy, a nazwę każdy komitet może wymyślić sobie taką, jaka najlepiej zagra na emocjach odbiorców. W polskim życiu publicznym chwytliwe szyldy od lat służą jako wygodny parawan dla zupełnie przyziemnych kalkulacji.

Kiedy organizacja obarczona poważnymi zarzutami prokuratorskimi i wyrokami sądowymi próbuje wejść do parlamentu, pojawia się naturalne pytanie o rzeczywiste motywy. Czy chodzi tu o systemową poprawę dobrostanu zwierząt, rzetelne prawo i żmudną pracę u podstaw, czy raczej o polityczny parasol ochronny, legitymizację kontrowersyjnych metod działania oraz dostęp do publicznych subwencji i sejmowych gabinetów?

Obawa o naiwność ludzi o wielkich sercach

Najbardziej niepokoi mnie w tym wszystkim jedno: jak wiele osób, w tym oddanych, szeregowych działaczy prozwierzęcych oraz zwykłych miłośników czworonogów, po raz kolejny da się na to naiwnie nabrać. Środowisko ludzi pomagających zwierzętom opiera się na ogromnej empatii i wrażliwości na krzywdę, ale niestety często idzie to w parze z bezkrytycznym podejściem do każdego, kto głośno krzyczy o „ratowaniu braci mniejszych”.

Wystarczy rzucić hasło o wprowadzeniu interesów zwierząt do Sejmu, pokazać kilka emocjonalnych kadrów z interwencji, a racjonalna ocena faktów, wyroków sądowych i finansowego zaplecza schodzi na dalszy plan. Prawdziwa pomoc zwierzętom wymaga transparentności, poszanowania prawa i wiedzy merytorycznej, a nie politycznego populizmu. Jeśli osoby autentycznie zaangażowane w ochronę zwierząt dadzą się wykorzystać jako paliwo wyborcze dla grup dbających o własne wpływy, stracą na tym przede wszystkim same zwierzęta – bo kompromitacja takich inicjatyw zawsze rykoszetem uderza w całe środowisko. Pozostaje nam z dużym dystansem obserwować, ilu wyborców tym razem pomyli polityczny interes ze szlachetną walką o prawa zwierząt.

Mieszko Eichelberger to zoopsycholog i certyfikowany behawiorysta zwierząt z ponad 10-letnim doświadczeniem w pracy z kotami i ich opiekunami. Specjalizuje się w diagnozowaniu i korygowaniu problemów behawioralnych u kotów domowych - od agresji, lęków i stresu, po trudności adaptacyjne i zaburzenia relacji z człowiekiem.

Kocie Porady
Dlaczego koty niechętnie piją wodę i jak zorganizować punkty wodne?Kocie zdrowie i żywienie

Dlaczego koty niechętnie piją wodę i jak zorganizować punkty wodne?

Mieszko Eichelberger30 października, 2026
Autyzm u kota
Autyzm u kota – czy może występować?Praca i reklama

Autyzm u kota – czy może występować?

Mieszko Eichelberger5 kwietnia, 2026
Zachowania agresywne czy zabawa – jak rozpoznać u kota domowegoPraca i reklama

Zachowania agresywne czy zabawa – jak rozpoznać u kota domowego

Mieszko Eichelberger8 stycznia, 2023

Leave a Reply