KROPIK czyli rejestr psów i kotów przeszedł. I co z tego?
Sejm uchwalił ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów. Senat zatwierdził. Posłowie składają podziękowania, wrzucają zdjęcia z sali plenarnej i świętują. Rozumiem ten odruch. KROPIK jest potrzebny. Ale zanim dołączę do oklasków, chcę powiedzieć kilka rzeczy głośno.
Dlaczego rejestr musi być państwowy
Przez lata czipowanie i rejestracja zwierząt spoczywały w rękach prywatnych podmiotów — takich jak Safe Animal. Na pierwszy rzut oka wygodne. W praktyce — poważny problem.
Prywatne bazy czipowania prowadzą podmioty głęboko osadzone w branży pet. Tej samej, która zarabia na hodowli, sprzedaży i opiece nad zwierzętami. Rejestr, który wie, kto ma jakie zwierzę, skąd pochodzi i kiedy wymaga kolejnej wizyty weterynaryjnej, ma ogromny potencjał biznesowy i marketingowy. Oddanie tego prywatnej firmie z branżowymi powiązaniami to nie jest neutralna administracja danych — to przekazanie wrażliwych informacji o milionach właścicieli w ręce podmiotów, które mają finansowy interes w tym, żeby te dane wykorzystywać.
Jest też kwestia kontroli. Państwowy rejestr podlega UODO, NIK, organom ścigania. Prywatna spółka — znacznie mniej. Przy poprzednich bazach nikt tak naprawdę nie wiedział, jak są przechowywane dane, kto ma do nich dostęp i co się stanie, gdy firma zbankrutuje lub zostanie przejęta.
I wreszcie: fragmentacja. Pies zaczipowany przez jedną sieć weterynaryjną bywał „niewidoczny” w innej bazie. To nie był rejestr — to był zbiór silosów. Ogólnopolska baza państwowa to jedyne sensowne rozwiązanie.
W tym sensie: dobrze. To słuszna decyzja.
Czip nie działa antykoncepcyjnie
Tu zaczyna się to, o czym świętujący posłowie głośno nie mówią.
Czip identyfikuje zwierzę. Nie sprawia, że przestaje się rozmnażać. Nie zmienia nieodpowiedzialnych właścicieli w odpowiedzialnych. Nie wybuduje nowych schronisk ani nie sfinansuje istniejących. Zwierzęta nadal będą się rodzić, będą porzucane i będą trafiać do przepełnionych placówek. Będziemy tylko lepiej wiedzieć, czyje były.
Co więcej — uzasadnienie rządowe do samej ustawy o KROPiK wprost przyznaje, że rozwiązanie problemu bezdomności wymaga podejścia systemowego, połączonego z obowiązkiem kastracji i sterylizacji. Słowa zapisane w uzasadnieniu. Z samej ustawy — wypadły.
Liczby mówią same za siebie: ponad 60% gmin nie realizowało planów sterylizacji i kastracji zwierząt właścicielskich. Większość nie spełniała innych ustawowych wymogów dotyczących bezdomnych zwierząt. W KROPiK-u nie ma odpowiedzi na podstawowe pytania: skąd gminy wezmą pieniądze na programy kastracyjne? Kto to skontroluje? Co grozi za niewykonanie?
Frustracja, która musi być konstruktywna
Mam ochotę nawrzucać. Bo tempo zmian jest żółwie. Bo kastracja wciąż czeka. Bo gminy są bez kasy i bez nadzoru. Bo można było zrobić więcej — i nie zrobiono.
Ale jest jedno „ale”, którego nie mogę przemilczeć.
Alternatywa nie jest „ktoś lepszy”. Alternatywa to powrót środowisk, które głosowały przeciwko zakazowi hodowli futerkowych, blokowały każdą sensowną nowelizację ustawy o ochronie zwierząt i traktują „prawa zwierząt” jak ideologiczny wymysł. Przy rządach PiS-u czy Konfederacji nie ma co marzyć o centralnie finansowanej kastracji, realnym nadzorze nad gminami ani żadnej spójnej polityce wobec bezdomności zwierząt.
Dlatego ta frustracja musi być konstruktywna. Nie „w ogóle nie dziękujemy” — tylko „dziękujemy i domagamy się reszty.” Presja społeczna, głos ekspertów, nagłaśnianie zaległości, przypominanie przy każdej okazji, że KROPIK to narzędzie — nie rozwiązanie. To jedyna skuteczna droga.
Co powinno być następne
Żeby temat nie skończył się na oklaskach, warto wprost nazwać, czego brakuje:
-
Ogólnopolski program kastracji i sterylizacji – z centralnym finansowaniem, nie tylko z wytyczną dla gmin
-
Kontrola i sankcje dla gmin, które nie realizują ustawowych obowiązków wobec bezdomnych zwierząt
-
Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt – dostosowana do obecnej wiedzy o dobrostanie i etologii
-
Ograniczenie hodowli i sprzedaży zwierząt – szczególnie przez internet i pseudohodowle
KROPIK rejestr psów i kotów – to dobry krok. Ale krok to nie meta.
Cieszę się, że rejestr będzie państwowy. Czekam na resztę.



