Pracuję z kotami od lat. Jako zoopsycholog i behawiorysta obserwuję na co dzień, jak decyzje żywieniowe właścicieli przekładają się na kondycję, zachowanie i jakość życia ich pupili. Właśnie dlatego tego, co widzę ostatnio w mediach społecznościowych, nie mogłem zignorować.

Nie piszę tego wpisu, żeby kogokolwiek atakować. Zależy mi natomiast na zwróceniu uwagi na poważny problem z edukacją żywieniową właścicieli kotów w Polsce — a influencer marketing ten problem aktywnie pogłębia.

Konkretny przykład: kampania Sheba i wpływ dużych zasięgów

Punktem wyjścia jest aktualna kampania karmy Sheba z udziałem Soni Trzewikowskiej — aktorki i twórczyni internetowej z ponad 600 000 obserwujących na TikToku i dziesiątkami milionów polubień. W tej kampanii pojawia się ona w roli kociary, prezentującej Shebę jako wyraz troski i miłości do swojego kota.

Materiały oznaczono jako płatną współpracę — to zgodne z prawem. Złej woli nie zakładam po żadnej stronie. Jednak 600 000 obserwujących to 600 000 potencjalnych decyzji zakupowych dotyczących zdrowia żywego stworzenia. To właśnie jest sedno problemu.

Zacznijmy od etykiety, nie od filmiku

Zanim zaufasz urokliwemu kadrowi z kotem ocierającym się o nogę właścicielki, przewróć opakowanie i przeczytaj skład.

Sheba Selection, jeden z produktów tej kampanii, zawiera:

  • mięso oznaczonego gatunku na poziomie zaledwie 4% (np. „kurczak 4%”)

  • zboża, produkty pochodzenia roślinnego i cukry

  • białko na poziomie około 7,8% w produkcie mokrym

Dla osoby niezajmującej się żywieniem kotów te liczby mogą nic nie mówić. Dla mnie mówią bardzo dużo.

Zbilansowana karma dla zdrowego dorosłego kota powinna zawierać minimum 26% białka w suchej masie, pochodzącego przede wszystkim z tkanek zwierzęcych, bez znaczącego udziału węglowodanów. Pod tym względem Sheba Selection od wymaganego standardu jest bardzo daleko.

Kot nie jest małym wegetarianinem — parę słów o fizjologii

To zdanie powtarzam właścicielom kotów regularnie: kot jest obligatoryjnym mięsożercą (obligate carnivore). Nie jest to marketingowy slogan ani przesada — to fakt biochemiczny, wynikający z milionów lat ewolucji.

Układ trawienny kota nie przetwarza efektywnie węglowodanów. Co więcej, jego wątroba ma ograniczoną zdolność do glukoneogenezy z substratów roślinnych. Taurynę, argininę i witaminę A organizm kota przyswaja przy tym wyłącznie ze źródeł zwierzęcych — rośliny po prostu nie dostarczają ich w odpowiedniej formie.

Gdy więc karma zawiera 4% mięsa, a resztę wypełniają zboża, skrobia i produkty roślinne — kot dostaje kalorii, ale nie dostaje tego, czego jego organizm naprawdę potrzebuje.

Konsekwencje zdrowotne — co się dzieje w środku

Nerki i układ moczowy

Koty ewolucyjnie pobierają wodę z pożywienia — naturalna zdobycz zawiera około 70% wody. Karma mokra powinna tę potrzebę uzupełniać. Produkt o niskiej gęstości odżywczej i wysokiej zawartości węglowodanów zaburza jednak gospodarkę wodną organizmu. W efekcie nawet subkliniczne, przewlekłe odwodnienie staje się jednym z głównych czynników ryzyka przewlekłej choroby nerek (CKD) — najczęstszej przyczyny śmierci kotów w wieku średnim i starszym.

Serce

Tauryna to aminokwas występujący wyłącznie w tkankach zwierzęcych. Jej niedobory mają bezpośredni związek z rozstrzeniową kardiomiopatią (DCM) u kotów. Karma z minimalną zawartością mięsa, stosowana długotrwale, nie dostarcza wystarczających ilości tego związku — i nie ma w tym żadnej przesady.

Trzustka i ryzyko cukrzycy

Wysoki udział węglowodanów w diecie prowadzi do chronicznej hiperinsulinemii. Koci trzustka nie radzi sobie bowiem z wielokrotnymi dziennymi wyrzutami insuliny w odpowiedzi na skrobię. Efektem długofalowym bywa insulinooporność i otyłość, a w skrajnych przypadkach — cukrzyca typu 2 wymagająca dożywotnich zastrzyków.

Układ pokarmowy

Białka roślinne są dla kota słabo strawne. Dodatkowo obecność wypełniaczy powoduje przewlekłe problemy trawienne: wzdęcia, luźny stolec i nadmierną fermentację jelitową. Zaburzona w ten sposób mikrobiota jelit przekłada się z kolei na odporność i ogólną kondycję całego organizmu.

Dobrostan i jakość życia — wymiar, o którym się prawie nie mówi

Przy tym fragmencie chcę się zatrzymać najdłużej. O chorobach nerek czy serca pisze się w internecie stosunkowo często, natomiast o tym, co złe żywienie robi z psychiką i jakością życia kota — prawie wcale.

Frustracja żywieniowa i głód sensoryczny

Kot karmiony produktem o niskim profilu białkowym nie nasyca się fizjologicznie — nawet jeśli zje całą porcję. Jego organizm dosłownie „wie”, że czegoś brakuje, i w związku z tym wysyła sygnały głodu mimo wypełnionego żołądka.

W praktyce objawia się to żebraniem o jedzenie chwilę po posiłku, natrętną wokalizacją i wzmożoną eksploracją w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Wielu właścicieli odczytuje to jako „trudny charakter” kota, tymczasem jest to sygnał niezaspokojonej potrzeby — chroniczny, dopóki żywienie się nie zmieni.

Apatia, obniżona aktywność, brak chęci do zabawy

Niedobory białka i kluczowych aminokwasów obniżają poziom serotoniny i dopaminy — neuroprzekaźników odpowiadających za nastrój, motywację i gotowość do aktywności. Wskutek tego kot na diecie niskiej jakości bywa mniej ruchliwy, mniej ciekawy zabawy i mniej zainteresowany kontaktem.

Często słyszę od właścicieli: „On jest po prostu spokojny, leniwy z natury.” Koty mają oczywiście różne temperamenty — to prawda. Jednak równie często zdarza się, że po zmianie diety na zbilansowaną właściciel wraca po kilku tygodniach zaskoczony: kot się rusza, bawi, szuka kontaktu. To nie był spokojny charakter — to był przewlekły, subtelny dyskomfort.

Wpływ na relację z człowiekiem

Jest tu pewna gorzka ironia, którą muszę nazwać wprost. Sheba reklamuje swój produkt jako narzędzie budowania więzi — „zmień dystans w oddanie”, jak głosi slogan kampanii. Tymczasem kot w chronicznym dyskomforcie fizycznym i frustracji żywieniowej staje się mniej dostępny emocjonalnie: bywa drażliwy, unika dotyku i rzadziej szuka kontaktu.

Paradoksalnie więc karma reklamowana jako wyraz miłości do kota może — przy długotrwałym stosowaniu — tę relację osłabiać. Funduje bowiem zwierzęciu stały, niski poziom złego samopoczucia, który właściciel często przypisuje charakterowi, a nie zawartości miski.

Premium na opakowaniu, ekonomia w środku

Sheba należy do koncernu Mars Inc. i świadomie zajmuje pozycję marki premium — eleganckie opakowania, staranna estetyka, znane twarze w reklamach. Wszystko to sugeruje produkt z najwyższej półki, godny „wymagającego kota”.

Skład lokuje ją jednak w kategorii karm niskiej jakości. Nadaje się najwyżej jako sporadyczny przysmak — i to dla kota, który jest już od niej uzależniony smakowo, co przy produktach bogatych w węglowodany i cukry zdarza się zresztą często. Przepaść między wizerunkiem marketingowym a rzeczywistością żywieniową jest tu wyraźna, a w przypadku żywności dla zwierząt ma ona realne, mierzalne konsekwencje zdrowotne.

O odpowiedzialności twórców — bez moralizowania

Wracając do Soni Trzewikowskiej i tej kampanii: naprawdę nie chodzi mi o zawstydzanie ani potępianie kogokolwiek. System działa bowiem tak, że influencer dostaje propozycję od agencji, marka jest rozpoznawalna i umowa zostaje podpisana. Nikt w tym łańcuchu nie konsultuje składu produktu z lekarzem weterynarii ani dietetykiem zwierzęcym.

Właśnie o tym systemie chcę rozmawiać.

Twórca z zasięgiem pół miliona osób, budujący wizerunek wokół miłości do kota, zajmuje szczególną pozycję zaufania. Jego odbiorca nie analizuje etykiety — ufa natomiast emocjom i narracji. To ogromna odpowiedzialność, niezależnie od tego, czy ktoś jej szuka, czy nie.

Dlatego proponuję prosty standard dla każdego twórcy podejmującego współpracę w obszarze petfood:

  1. Weryfikacja składu — skonsultuj produkt z lekarzem weterynarii lub dietetykiem zwierzęcym przed podpisaniem umowy

  2. Transparentność — jeśli produkt ma ograniczenia żywieniowe, powiedz o tym w materiale; Twoi odbiorcy na to zasługują

  3. Odmowa — jeśli produkt jest nieadekwatny żywieniowo dla gatunku, który reklamujesz jako „swojego”, masz pełne prawo i moralny powód, żeby powiedzieć nie

Twój kot nie może przeczytać etykiety. Ty możesz.

To Twoja największa przewaga nad każdą reklamą — bez względu na to, jak pięknie jest nakręcona.

Następnym razem, gdy zobaczysz influencera z kotem i opakowaniem karmy, zrób jedno: zanim klikniesz „dodaj do koszyka”, przewróć to opakowanie. Sprawdź procent mięsa, a następnie czy pojawiają się zboża i cukry. Na koniec zerknij na poziom białka.

Twój kot Ci podziękuje — prawdopodobnie mrucząc albo ocierając się o Twoje nogi. Ale podziękuje.

 


 

Jestem zoopsychologiem i behawiorystą zwierząt, specjalizuję się w pracy z kotami. Wszystkie informacje zawarte w tym wpisie opierają się na aktualnej wiedzy z zakresu fizjologii i żywienia kotów. Wpis wyraża moją opinię i nie stanowi porady weterynaryjnej. Nie jest też atakiem personalnym na żadną z wymienionych osób ani marek — jest głosem w dyskusji, którą uważam za ważną i potrzebną.

¿De verdad volverá?
¿De verdad volverá? El peligro oculto de dejar salir al gato soloWiedza ogólna

¿De verdad volverá? El peligro oculto de dejar salir al gato solo

Zespół Kocich PoradZespół Kocich Porad18 marca, 2026
Ogrzewanie zimą domu czy mieszkania, a posiadanie kotaZdrowie kota

Ogrzewanie zimą domu czy mieszkania, a posiadanie kota

Zespół Kocich PoradZespół Kocich Porad18 marca, 2026
ciąża u kota ile trwa
Ile koty są w ciąży?Zdrowie kota

Ile koty są w ciąży?

Zespół Kocich PoradZespół Kocich Porad15 marca, 2026

Leave a Reply