Behawiorysta też człowiek. Popełnianie błędów, nauka i wyciąganie wniosków
W budowaniu relacji z naszymi pupilami – niezależnie od tego, czy są to koty, psy czy inne zwierzęta – często i chętnie korzystamy z pomocy behawiorystów oraz zoopsychologów. Szukamy u nich zrozumienia i recepty na rozwiązanie nawarstwiających się problemów. Warto jednak zdać sobie sprawę z jednej kluczowej kwestii. Eksperci, pomimo swojej potężnej wiedzy i profesjonalnego podejścia, również na co dzień borykają się z wyzwaniami w zachowaniu swoich własnych podopiecznych.
Fakt, że specjalista ma własne trudności w zarządzaniu zachowaniami zwierząt, w żadnym wypadku nie wyklucza go jako skutecznego i rzetelnego pomocnika. Warto spojrzeć na tę kwestię z perspektywy naszej ludzkiej natury. Każdy z nas doświadcza trudności, a świadomość własnych błędów to absolutnie kluczowy element rozwoju, zarówno w relacjach międzyludzkich, jak i międzygatunkowych.
Wyważone spojrzenie na błędy w opiece nad zwierzętami
Behawioryści i zoopsycholodzy, mimo pełnienia zaszczytnej roli ekspertów, są tak samo podatni na popełnianie błędów, jak każdy inny opiekun. Istotne jest jednak zrozumienie, że pojedyncza porażka – nawet jeśli przytrafia się wykwalifikowanemu profesjonaliście – nie definiuje całej jego wiedzy i kompetencji.
Działa to dokładnie tak samo w naszym codziennym życiu. Nasze własne niedoskonałości nie określają naszej wartości czy zdolności do nawiązywania zdrowych, głębokich relacji ze zwierzakami. Świadomość swoich ułomności i ograniczeń jest nieodłączną częścią procesu dorastania do roli opiekuna.
Należy wyraźnie zaznaczyć, że wykształcenie behawioralne czy zoopsychologiczne, choć bywa nieocenione w setkach trudnych przypadków, nigdy nie jest stuprocentową gwarancją doskonałości w każdej możliwej sytuacji. Właśnie dlatego tak ważnym elementem postępu jest gotowość do nauki na błędach i dążenie do ciągłego doskonalenia swojego podejścia.
To samo tyczy się nas samych – nasze wpadki wychowawcze nie powinny sprawiać, że czujemy się złymi opiekunami. Zamiast tego powinny stanowić silny impuls do –
-
poszukiwania nowej wiedzy i lepszych rozwiązań,
-
uważniejszej obserwacji mowy ciała zwierzęcia,
-
ciągłego rozwijania się jako odpowiedzialni, świadomi właściciele.
Wsparcie z zewnątrz i ciągły proces samorozwoju
Takie otwarte spojrzenie na własne słabości pozwala zrozumieć, dlaczego wszyscy – bez względu na posiadany staż, wiedzę czy doświadczenie – czasami po prostu potrzebujemy wsparcia z zewnątrz. Koci behawiorysta czy zoopsycholog to wspaniali mentorzy i doradcy, jednak oni sami również regularnie korzystają z superwizji i porad innych specjalistów z branży.
Zdolność do uczenia się od innych oraz pokora we współpracy z różnymi źródłami wiedzy realnie przyczyniają się do doskonalenia naszego warsztatu.
Warto zatem spojrzeć na sprawę szerzej – każdy z nas jest nieustannym uczestnikiem procesu samorozwoju. Zarówno utytułowany ekspert, jak i przeciętny opiekun mruczka, codziennie doświadczają tego samego procesu nauki, mierzenia się z pomyłkami i dążenia do doskonałości. Wsparcie, wzajemne zrozumienie i gotowość do wyciągania wniosków z własnych potknięć stanowią najtrwalszy fundament stale rozwijającej się, pięknej relacji między człowiekiem a zwierzęciem.



