Koty muszą żyć na ulicy
Mit kota jako „broni na szczury”, czyli jak sami tworzymy problem
Mówiąc najprościej: człowiek produkuje tony śmieci, nie segreguje ich i zostawia w niezabezpieczonych miejscach. Na tych odpadkach żerują szczury, które w takich warunkach mnożą się na potęgę. Wtedy człowiek wpada w panikę i domaga się pozostawienia kotów na ulicy, twierdząc, że „zjedzą nas szczury”.
To skrajna nieodpowiedzialność. Najpierw sami tworzymy problem, a potem chcemy wykorzystywać bezdomne zwierzęta do ochrony własnego mienia i sprzątania po nas.
Co więcej, badania i obserwacje jasno pokazują, że skuteczność kota domowego w likwidacji kolonii gryzoni jest niemal zerowa. To, że kot od czasu do czasu upoluje szczura – najczęściej młodego, chorego lub podtrutego trutką – nie oznacza, że jest to skuteczna metoda deratyzacji. Szczury są dla kotów zbyt dużym i agresywnym przeciwnikiem; koty wolą łatwiejszy łup, np. ptaki czy małe gryzonie.
Jak wynika z badań nad biologią szczurów, podstawowym czynnikiem ograniczającym ich populację jest brak łatwego dostępu do pokarmu. Wniosek? Zamiast szukać wymówek i zostawiać koty na ulicy, człowiek musi zacząć dbać o porządek: prawidłowo segregować śmieci, zabezpieczać kontenery i regularnie je opróżniać.



