Zapobieganie bezdomności zwierząt to fundament odpowiedzialnej opieki nad kotami w Polsce. Każdego roku tysiące kotów trafiają na ulice, do przepełnionych schronisk oraz do fundacji, które pękają w szwach. Skala problemu sprawia, że profesjonalne organizacje prozwierzęce muszą kierować się wiedzą biologiczną, etyką i przepisami prawa, a nie wyłącznie impulsywnymi emocjami. Sytuacje, w których podmioty powołane do niesienia pomocy odmawiają humanitarnej regulacji populacji, pokazują pilną potrzebę edukacji w zakresie zjawiska nadpopulacji kotów domowych.
Kluczowym elementem humanitarnego ograniczania populacji kotów pozostaje kastracja oraz eutanazja ślepych miotów. Kiedy bezdomna samica rodzi kolejne młode na budowie czy w piwnicy, pozostawienie miotu przy życiu bez gwarancji dożywotnich, sprawdzonych domów bezpośrednio zasila statystyki bezdomności. Ślepy miot nie ma jeszcze wykształconej świadomości ani zmysłów wzroku i słuchu, dlatego polskie prawo przewiduje możliwość uśpienia takich noworodków przez lekarza weterynarii. Pozwala to zaoszczędzić cierpienia i przekierować ograniczone środki finansowe oraz miejsca w domach tymczasowych na ratowanie kotów dorosłych, chorych i skazanych na powolną śmierć na ulicy.
Odpowiedzialne pomaganie wymaga twardych decyzji opartych na faktach, a nie szkodliwego sentymentalizmu. Podmioty społeczne, rady do spraw zwierząt czy fundacje powinny promować kastrację aborcyjną i edukować opiekunów o konieczności zabezpieczania zwierząt przed niekontrolowanym rozrodem. Negowanie tych narzędzi oraz agresywna obrona decyzji o mnożeniu bezdomności podważa sens zorganizowanej opieki nad zwierzętami. Prawdziwa empatia polega na minimalizowaniu cierpienia w skali całej populacji, a nie na doraźnym uspokajaniu własnych emocji kosztem kolejnych kocich istnień.


