Trzyletnia kotka po trudnych przejściach trafiła pod opiekę ze względu na rozległe wyłysienia na brzuchu, rozdrapane rany u nasady ogona oraz nagłe ataki paniki, podczas których uciekała z warczeniem i intensywnym drżeniem skóry na grzbiecie. Diagnostyka dermatologiczna, alergologiczna oraz neurologiczna wskazała na podłoże psychogenne powiązane z zespołem przeczulicy u kotów.
Kotka funkcjonowała w skrajnym, chronicznym stresie wywołanym chaotycznym trybem życia opiekunów, brakiem rutyny oraz deficytem kryjówek na wysokościach. Wylizywanie sierści stanowiło dla niej jedyny dostępny mechanizm samouspokojenia, który z czasem przekształcił się w nawykowe zachowanie kompulsywne, prowadzące do destrukcji tkanek.
Terapia wymagała ścisłej współpracy z lekarzem weterynarii, który wdrożył farmakoterapię przeciwlękową w postaci inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny. Równolegle zreorganizowano przestrzeń, montując półki ścienne tworzące bezpieczne trasy komunikacyjne oraz ustalono stałe pory karmienia i sesji zabaw symulujących łańcuch łowiecki. Po czterech miesiącach zredukowano epizody falowania skóry o ponad 80 procent, rany uległy całkowitemu zagojeniu, a zwierzę odzyskało równowagę emocjonalną, co pozwoliło na stopniowe wygaszanie leków.


