Kot domowy to gatunek, wokół którego w polskiej debacie publicznej nieustannie ścierają się skrajne emocje, błędne interpretacje prawne i spory etyczne. Wyrazistym tego przykładem była dyskusja po wpisaniu kota domowego do bazy gatunków obcych Instytutu Ochrony Przyrody PAN. Wystąpienia prof. Andrzeja Elżanowskiego, w których zarzucał on naukowcom tworzenie paranauki i nagonkę, do dziś budzą uzasadniony sceptycyzm wśród osób patrzących na ten problem przez pryzmat zoopsychologii, etologii oraz realnego dobrostanu zwierząt.
Autorytet profesora w obszarze bioetyki jest powszechnie znany, jednak w kwestii kotów domowych jego narracja przyjęła formę emocjonalnego doktrynerstwa. Zamiast merytorycznej dyskusji o odpowiedzialności człowieka, w przestrzeń publiczną wprowadzono narrację o rzekomym ataku na niewinne zwierzęta. Taka polaryzacja utrudnia dostrzeżenie sedna problemu, którym jest brak spójnego systemu ochrony i kontroli populacji.
Klasyfikacja kota domowego jako obcego gatunku inwazyjnego nie wynika z wrogości wobec zwierząt, lecz z elementarnych faktów ekologicznych. Kot domowy wywodzi się od kota nubijskiego i w warunkach środkowoeuropejskich pozostaje gatunkiem wprowadzonym sztucznie przez człowieka. Wpływ kotów wychodzących i wolno bytujących na populacje dzikich ptaków, drobnych ssaków czy gadów jest udokumentowany licznymi badaniami terenowymi. Negowanie tych danych w imię obrony wizerunku kota przynosi więcej szkody niż pożytku, ponieważ zamyka drogę do racjonalnego zarządzania środowiskiem.
Największym zagrożeniem płynącym z takiej postawy jest utrwalanie mitu o kocie jako naturalnym elemencie miejskiego i wiejskiego krajobrazu. Romantyzowanie życia kotów na zewnątrz całkowicie ignoruje ich rzeczywisty stan zdrowotny i behawioralny. Kot bytujący bez stałej opieki nie korzysta z mitycznej wolności. Codziennie styka się z zagrożeniem ze strony ruchu ulicznego, zakaźnymi chorobami wirusowymi, pasożytami, niedożywieniem oraz przewlekłym stresem wynikającym z walk terytorialnych. Średnia długość życia takich osobników jest drastycznie niższa niż kotów utrzymywanych w bezpiecznych warunkach domowych.
Sztuczny podział prawny na zwierzęta domowe i tak zwane koty wolno żyjące stanowi systemową pułapkę. Zdejmuje on bezpośrednią odpowiedzialność z człowieka, uniemożliwiając skuteczne wygaszanie bezdomności. Prawdziwa ochrona kota domowego polega na uznaniu, że każdy osobnik tego gatunku powinien podlegać bezpośredniej opiece, obowiązkowemu znakowaniu oraz powszechnej kastracji.
Zamiast budować fałszywy konflikt między ochroną bioróżnorodności a empatią wobec zwierząt towarzyszących, należy oprzeć działania na faktach biologicznych. Dobrostan kota domowego i bezpieczeństwo rodzimej przyrody są w pełni zbieżne, a warunkiem ich realizacji jest odpowiedzialne, bezpieczne utrzymywanie zwierząt w domach oraz systemowe zakończenie ich niekontrolowanego bytowania na zewnątrz.



