0
Ogólna

Kocia kawiarnia a kocie potrzeby – mój punkt widzenia

Kilka dni temu, młoda blogerka (Orzechowska Blog) napisała tekst (Wpis o Kociej Kawiarni) na temat kociej kawiarni w którym opisała swoje wrażenia z pobytu. Po publikacji została zaatakowana przez grupę nadwrażliwych weekendowych czytelników blogów , którzy zarzucali jej brak obiektywności . Warto jednak wiedzieć, że bloger nie jest dziennikarzem i wypowiada swoją (subiektywną ) opinię a jak każdy człowiek ma swoje poglądy i racje. Jedyną prawidłową wartością jest by nie kłamał. Bloger ma prawo do swoich odczuć i artykułowania ich w swoim prywatnym kawałku internetu jakim jest blog. Czujesz się oburzony? Masz prawo. Nie zgadzasz się z blogerem? Masz prawo. Chcesz tupać? Tup, ale to i tak nie zmieni opinii blogera ani nie wymusi zmiany jego zdania, bo jest on wolnym człowiekiem.

Jakie zagrożenia widzę w instytucji zwanej “cat cafe”:

  • Nadmiar ludzi

Koty z natury uwielbiają spokój, stałość i powtarzalność – rutynę. Ruch w kawiarni związany z popularnością lokalu w tym:

– stałe pojawianie się nowych osób,

– inny głos, inna tonacja,

– inna forma poruszania się, gestykulacja,

– mocne i intensywne zapachy – w tym perfumy i wody perfumowane, dezodoranty,

– hałas

wpłyną na psychikę kotów tam mieszkających.

W wypadku hałasu, szczególną uwagę należy zwrócić na krzyk dzieci dla których kot jest ciekawostką i zabawką swojego rodzaju. Całkiem małe dzieci nie mają wyczucia w dłoniach, zachowują się głośno i nie zawsze w sposób kontrolowany. A to jak wspomniałem wyżej nie wpływa na psychikę kota pozytywnie. Pamiętajmy, że jeśli dziecko ma mieć kontakt z kotem w kawiarni to tylko pod pełną kontrolą i nadzorem rodzica aktywnie uczestniczącego w kontakcie dziecka z kotem oraz pracownika kawiarni. Brak kontroli nad dzieckiem i jego nieobliczalne zachowanie wobec zwierząt mogą skutkować dość szybkimi problemami behawioralnymi kotów (strach, stres, wycofanie, agresja wobec otoczenia).

  • Nadmiar bodźców, związany z ilością ludzi

Bardzo mało znanym terminem wśród kociarzy jest nadmierna stymulacja kota. Występuje to wtedy, gdy bezmyślnie głaszczemy lub drażnimy się z kotem w domu dłonią. Kot traci cierpliwość i podgryza naszą rękę, czy też odpycha łapą dłoń. W ostateczności może się to skończyć syczeniem, warczeniem a nawet podrapaniem lub pogryzieniem. Człowiek wtedy najczęściej dziwi się co się stało i ma pretensje do zwierzęcia pomimo, że kot dawał znaki ostrzegawcze, które człowiek zlekceważył. Taki właśnie nadmiar bodźców związany z wieloma klientami kawiarni, dotykaniem przez (kilkudziesięciu lub nawet kilkuset) klientów , podchodzeniem i “niewinnym” głaskaniem kota może skutkować powyższą reakcją – zaznaczmy: nie z winy kota.

  • Zmieniony tryb aktywności z nocy na dzień

Kot w naturze przesypia dzień, najaktywniejszy jest z rana, wieczorem oraz w nocy Zmiana trybu aktywności przez dłuższy czas może skutkować nasilaniem się stresu, co prowadzi do chorób somatycznych i zaburzeń behawioralnych.Koty wystawione na długotrwałą aktywność dzienną – mimo drugiego pomieszczenia wydzielonego dla odpoczynku – dalej są na to narażone.

  • Brak możliwości zaspokojenia naturalnych kocich potrzeb i trybu łowieckiego

Kot przed każdym posiłkiem powinien mieć zapewnioną odpowiednia porcję ruchu, a następnie otrzymać porcję jedzenia (w naturze spożywa 17 do nawet 22 posiłków dziennie, część z nich to malutkie owady, więc rozsądnie jest podać mu w domu 4-6 małych porcji); kocia aktywność opiera się na równowadze pomiędzy polowaniem a regeneracją i cykl ten powtarza się codziennie.

  • Brak możliwości swobodnego przemieszczania się kota.

Kot wystawiony na “ludzką potrzebę kontaktu” ma małą możliwość zaspokojenia swojej potrzeby eksploracji terenu, gdyż stale natyka się na człowieka, który czegoś od niego chce (głaskanie, podnoszenie, tulenie);

  • Narażenie/wystawienie kota na potencjalne choroby przyniesione przez gości

Poziom stresu u kotów jest bezpośrednio związany z obniżeniem odporności. Zwierzęta przebywające w domu są również na to narażone, jednak ilość domowników jest ograniczona. Duża ilość gości przychodzących z zewnątrz, dramatycznie zwiększa możliwość przyniesienia różnego rodzaju zagrożeń w postaci pasożytów, infekcji bakteryjnych i grzybów. Nie mówiąc już o panleukopeni czyli kocim tyfusie, która przenosi się m.in. na butach.

 

Stres, a sprawa kocia.

U kotów możemy wydzielić dwa rodzaje stresu: krótkotrwały i długotrwały:

  • Stres krótkotrwały – występuje gdy sytuacja jest nagła np. zagrożenie. Organizm zwierzęcia “spina się” i reaguje szybko i intensywnie czego skutkiem jest często walka lub ucieczka. Po zniknięciu zagrożenia, organizm wraca do stanu rozprężenia. Sytuacje stresowe występują na co dzień i nie da się im zawsze przeciwdziałać.
  • Stres długotrwały – występuje, gdy bodziec występuje cyklicznie bodziec lub stale. Nie musi być tak silny jak w przypadku stresu krótkotrwałego, ale jest on występujący długo i przez to o wiele bardziej szkodliwy. Stres długotrwały występuje właśnie u kotów przebywających w instytucjach w rodzaju kociej kawiarni.

 

Choroby a stres / Stres a sytuacja kotów w kociej kawiarni.

Choroby/schorzenia na jakie kot przebywający przez dłuższy czas pod wpływem stresu jest narażony:

  • cukrzyca,
  • otyłość,
  • nadciśnienie,
  • niewydolność serca,
  • problemy z trawieniem (nieżyt żołądka bądź jelit, zaburzenia wchłaniania),
  • problemy alergiczne, zachowania zastępcze (wylizywanie, wygryzanie, rozdrapywanie),
  • problemy z układem moczowym (załatwianie poza kuwetą),
  • utrata apetytu, nadwrażliwość (w tym na bodźce zewnętrzne)
  • wycofanie a nawet depresja.

Koty to zwierzęta o bardzo ciekawej acz delikatnej psychice. Stąd też potrzeba spokoju, stałości i powtarzalności (rutyny życia) i jak najmniejszej ilości zmian w otoczeniu. Bardzo często, a mogę pokusić się nawet o stwierdzenie że największym źródłem stresu dla kotów są ludzie. Często ich opiekunowie. Pamiętajmy : Kot ukrywa chorobę czy stres bo w naturze okazanie słabości zmniejsza szanse na przeżycie. Jest to ich naturalny mechanizm obronny. Często więc człowiek nie zdaje sobie nawet sprawy, że zwierzę jest zestresowane..

Ps. To że kot wystawia brzuch, czy kładzie się między ludźmi – nie oznacza ze oczekuje głaskania, przytulania, brania na ręce. Kocia potrzeba bliskości jest inna niż ludzka. Informacje na ten temat można uzyskać tutaj: http://kocie-porady.pl/koc-zach/kocia-potrzeba/

Kocia kawiarnia promuje adopcje / Sprawa adopcji z kociej kawiarni

Jak każdy świadomy kociarz wie, zachowanie kota w schronisku lub domu tymczasowym bardzo często odbiega od zachowania w domu docelowym po adopcji (inni ludzie, inne środowisko, nowe zapachy, inne zwierzę?). Kotami w Kociej kawiarni zajmują się wolontariusze, ale czy posiadają odpowiednią wiedzę na temat danego kota?* Nawet jeśli dojdzie do adopcji czy wolontariusze, pracownicy lub właściciel przeprowadzają wizytę przed i po adopcyjną? Co się stanie gdy jednak dom się rozmyśli i kot będzie musiał wrócić, a już kolejny jego miejsce zajmie? Co będzie gdy kot wróci z chorobą/obniżoną odpornością co jest związane ze stresem, zmianą otoczenia? Na te pytania brak odpowiedzi.

Mamy w Polsce fundacje i organizacje zajmujące się pomocą zwierzakom, mamy domy tymczasowe, możemy promować ich działalność. Można promować w kawiarni same adopcje i ich ideę – bez fizycznego wydawania zwierząt ludziom, kierując się jednocześnie dobrem kotów.

Chcemy mieć kocią kawiarnie? Super – chcesz to rób, ale rób to z głową. Koci rezydenci, z określonym przez behawiorystę charakterem, wprowadzani w odpowiedni sposób (socjalizacja z izolacją) i pod stałym nadzorem pracowników. Można promować działalność – można a nawet trzeba edukować. Ale nie róbmy tego na żywym organizmie, który z natury nie lubi eksperymentów.

*Ps. Od osoby która była w Kociej Kawiarni w Krakowie nie jeden raz otrzymałem informację, że wolontariusze często w czasie gdy dziecko/klient zbliża się do kotów siedzą z boku, coś piszą, surfują po fb zamiast zająć się nadzorem.
*Ps. 2 Dotarła do mnie także informacja z pewnego źródła (osoba była na owym spotkaniu) że wolontariusze odbywają obowiązkowe (tylko mnie boli dysonans, wolontariusz – obowiązek) spotkania, na którym ostatnio ludzie zostali poinformowani iż będą musieli podpisać umowę o nie wynoszeniu żadnych informacji o działalności lokalu i też zakaz wypowiadania się na jej temat publicznie.

 

Kilka drobnych komentarzy końcowych / Kilka faktów z Kociej Kawiarni z Krakowa:

  • Wolontariusze “opiekujący” się kotami zamiast pracowników, w prywatnym biznesie – przemilczę.
  • W wielu dyskusjach obrońcy kocich kawiarni wykazują czemu “narzekacze” nie zwrócili uwagi dziecku, rodzicom, wolontariuszom, pracownikom. Napiszę raz jeszcze wyraźnie: NADZÓR NAD KLIENTEM jest obowiązkiem pracownika lokalu; klient klientowi nie powinien zwracać uwagi, także klient nie powinien musieć upominać pracowników by WYKONYWALI swoje obowiązki; a jeśli nie jesteś pracownikiem tylko wolontariuszem i zadeklarowałeś się pomóc lokalowi to także masz ZASRANY obowiązek nadzorować jak wizytujący goście zachowują się wobec zwierząt.
  • W wielu dyskusjach mówi się że należy kociej kawiarni dać czas na poprawę, na zmianę zasad czy naprawę niedociągnięć. To jest uczenie się na żywym organizmie, na kotach, które żyją w tej kociej kawiarni. W takim wypadku nie ma z mojej strony zgody na “zabawy” z kocim zdrowiem, bo właściciel czy obsługa muszą się “nauczyć”. Trzeba było się uczyć wcześniej drodzy Państwo.
  • Koty są karmione suchą karmą (głównie, która jest wystawiona 24h) i dodatkiem mokrej karmy a zapewne też czasami kotu “spadnie ze stołu” ciacho, lub inne ludzkie jedzenie – w Krakowskiej Kawiarni, w połączeniu z dużym i długotrwałym poziomem stresu, skończy się najpewniej na problemach z kocim układem moczowym. Ciekawe ilu opiekunów zacznie zwracać takie “uszkodzone” koty – gdy owe adopcje ruszą.
  • Osoba, która była m.in. w moim imieniu w KK w Krakowie, usłyszała od Pani właścicielki Ewy iż “nie uważa, by kot głaskany przez 3 dzieci był męczony, bo jak będzie tak się czuł, to ucieknie” a dyskusje na fb nazwała “tyradą, przez którą jest poddenerwowana” (chodzi o dyskusję nt. dostępu dzieci do kotów). Kot, który jest otoczony dziećmi – nie ma jak i gdzie uciec. Prędzej czy później dojdzie w skutek tego do tragedii, a gdy kot nie będzie miał gdzie się wycofać (co jest naturalnym kocim zachowaniem) zaczną pojawiać się zachowania agresywne wobec otoczenia, czyli opiekunów, dzieci, innych kotów;

 

Podsumowanie:

 

Tak, tekst jest subiektywny i taki właśnie ma być :)

Tak, jestem nastawiony krytycznie do miejsc tego rodzaju i nigdy nie podpiszę się pod taką formą prowadzenia biznesu, w którym według mnie kot nie jest najważniejszy. Rozumiem, że ludzie w internecie mają potrzebę “sweet kociaków”, jednak ja patrzę przede wszystkim na dobrostan zwierząt, a nie na dobrostan właściciela biznesu czy ludzką potrzebę “nękania z miłości” kociaczków.

Dotyczy to biznesu ogólnie, przykłady z pierwszej Kociej Kawiarni z Krakowa są oparte na relacjach osób zaufanych, które były w tym miejscu, więc nie są wymyślone.

Chcesz “przytulać, nosić, głaskać” kotka? Kup sobie pluszowego, lub ew. kup pluszaka dziecku. :)

Mieszko Eichelberger wraz
Justyna Koziak – lekarz weterynarii,
Małgorzata Biegańska-Hendryk – behawiorysta zwierzęcy, www.kocibehawioryzm.pl
Dagmara Wójcik-Jędrzejewska – zoopsycholog,
Alicja Zagrodzka – zoopsycholog

Mieszko Eichelberger

Mieszko Eichelberger

Zawodowo zajmuję się prowadzeniem konsultacji behawioralnych, żywieniowych oraz opieką nad zwierzętami w domach. Jednym z głównych pól działania jest edukacja. W wolnych chwilach zajmuję się influencer marketingiem oraz pokrewnymi dziedzinami marketingu. Prywatnie jestem kocim ojcem - kocur Czarek, kotki Sue, Kid i Perła, wraz z partnerką Zofią zamieszkujemy Wrocław.

Kontakt

Telefon: 731 336 586
Mail: [email protected]