Zespół Jelita Drażliwego Kotów (IBS)

Zespół Jelita Drażliwego kotów to temat dość trudny. Po części dlatego, że długo uważano, iż koty na niego nie cierpią, a objawy przypisywano innym chorobom. No cóż, na szczęście podejście się zmienia i o ZJD kotów mówi się co raz częściej, choć w moim odczuci nadal zbyt rzadko. Stąd ten wpis. Składa się on z dwóch części: pierwszą jest tłumaczenie artykułu Jasona Swansona na ten temat, druga to moje uwagi i spostrzeżenia powstałe w czasie wieloletniego życia z kotem cierpiącym na ZJD. Mam nadzieję, że całość okaże się przydatna.

„Rzut oka na Zespół Jelita Drażliwego Kotów” – Tłumaczenie

Autor: Jason Swanson, Tłumaczenie: Małgorzata Biegańska-Hndryk

Zespół Jelita Drażliwego Kotów (IBS – ang. Irritable Bowel Syndrome) jest często mylony z Nieswoistym Zapaleniem Jelit (IBD – ang. Inflammatory Bowel Disease). Mimo, iż to drugie schorzenie jest o wiele gorsze niż pierwsze, opiekunowie zwierząt u których podejrzewa się ZJD łatwo wpadają w panikę. Tymczasem koci miłośnicy powinni sobie uświadomić, że ZJD nie jest tak groźny i uciążliwy jak NZJ.

Sam ZJD to w rzeczywistości nie choroba, a zaburzenie funkcjonowania organizmu. Oznacza to, że anatomicznie wszystko jest w porządku, a problem dotyczy sposobu, w jaki pracuje koci przewód pokarmowy. Często zaburzenie wiąże się sferą psychiczną, stając się tzw. zaburzeniem o podłożu psychosomatycznym. Oznacza to, że na pracę kocich jelit kluczowy wpływ ma koci umysł. A zatem jednym ze sposobów leczenia objawów ZJD (choć oczywiście nie jedynym – przyp. własny) jest wypracowanie u kota odpowiedniego nastawienia psychicznego.

ZJD kotów charakteryzuje się nagłymi zmianami w częstotliwości oddawania kału przez koty. Zwierzęta zazwyczaj wypróżniają się częściej niż osobniki zdrowe, choć w niektórych przypadkach zdarza się też, że częstotliwość defekacji spada. Często występuje też biegunka lub zaparcie. Innym objawem jest ból jamy brzusznej – jeśli więc twój zwierzak odczuwa tego rodzaju dolegliwości bólowe powiązane z którymkolwiek z pozostałych wymienionych symptomów, bardzo możliwe, że dotyczy go właśnie ZJD.

Istnieje kilka różnych sposobów leczenia ZJD:

1) Obniżenie poziomu stresu – ZJD może ulegać nasileniu pod wpływem bodźców stresowych. Z tego powodu najczęściej powtarzaną radą dla opiekunów kotów z takim problemem jest próba określenia źródła stresu. Po wskazaniu tzw. stresora właściciel powinien postarać się wyeliminować ów czynnik oraz zapewnić zwierzęciu funkcjonowanie z komfortowych dla niego warunkach. Istnieją również odpowiednie leki. które można podawać zwierzęciu by wyciszyć niepokój – może to znacząco pomóc w złagodzeniu objawów.

Aby zdefiniować stresor opiekun powinie spróbować spojrzeć na kocie środowisko oczami swojego zwierzaka. Często bowiem elementy niepokojące kota są przez człowieka zupełnie niezauważane. A przecież coś tak prostego, jak pojawienie się w domu nowego dywanu, może nasilić objawy.

2) Odpowiednia dieta – kolejnym istotnym elementem jest sposób żywienia kota. Spożywanie nieodpowiednich rodzajów pożywienia może nasilać symptomy ZJD. Odpowiednia dieta może z kolei zapobiegać pogarszaniu się kociego samopoczucia. Jest to szczególnie istotne u zwierząt cierpiących na biegunki – w takich przypadkach bardzo istotnym jest znalezienie pokarmu, który w naturalny sposób powstrzymywałby rozluźnianie kału, lub wręcz go zagęszczał. Oczywiście w przypadku kotów, u których objawem ZJD jest obstrukcja, należy postępować odwrotnie.

3) Dużo wody – koty cierpiące na ZJD powinny pić dużo wody. To pomaga oczyszczać żołądek oraz stabilizuje procesy trawienne. Dlatego koty pijące mało należy zachęcać do większego spożywania wody.

4) Suplementacja – podczas karmienia opiekun kota powinien pamiętać o dodawaniu do porcji pokarmowych błonnika nierozpuszczalnego w wodzie. Jego zadaniem jest stabilizowanie procesów trawiennych kota. Nierozpuszczalny błonnik jest sprzedawany w formie proszku, który można mieszać z jedzeniem. Na rynku dostępne są też gotowe karmy z dużą zawartością błonnika w składzie, o które można pytać w sklepach zoologicznych.

A Look at Feline IBS – tekst oryginalny

Mój komentarz:

Stefan ma 10 lat i problemy z przewodem pokarmowym od zawsze, czyli od 10 tygodnia życia, kiedy został znaleziony. Niedożywiony, z silną biegunką, niedoborami wapnia i zanikami mięśni. Przez pierwszy rok trwała nieustanna walka o ustabilizowanie jego organizmu. Jedno jest pewne – gdyby nie ogromny upór (mój i lekarzy weterynarii, z którymi wspólnie pracowałam) ten zwierzak by nie przeżył, a już na pewno nie dałby sobie rady w naturalnym środowisku.

106_0641 - aNa szczęście stało się inaczej i Stefan jest z nami. Jego problem trawienny jest zdecydowanie powiązany z podłożem psychicznym – kiedy kot się zestresuje (a zestresować może się czymkolwiek, np. tym, że na ulicy przejedzie motocyklista lub, że w pokoju obok jakiś większy przedmiot spadnie na podłogę) natychmiast ląduje w kuwecie. Przez 10 lat swojego życia Stefan nigdy nie uraczył mnie widokiem normalnej kociej kupy – zawsze jest to mniej lub bardziej rozlany, musztardowy placek. Biegunka stała się stałym elementem mojego świata, sprzątanie kuwety minimum 5 razy dziennie jest normą.

StefanStefan jest bardzo wybredny jeśli chodzi o karmy. Suchych karm nie je prawie wcale, z mokrymi ma „smaki” – często nie zje dwa razy tego samego, niektórych dobrych jakościowo produktów w ogóle nie rusza. Po innych, których skład teoretycznie jest świetny, jego stan się pogarsza. Z kolei są takie momenty, gdy na „śmieciówkach” czuje się lepiej i wtedy je zjada (ku mojej rozpaczy). Do tego dochodzą nawracające wymioty, zwłaszcza z rana, trzeba więc karmić go na raty, patrząc czy akurat nic nie zwrócił. Na suplementację reaguje słabo (wszelkie domieszki pektyny, glinki, probiotyki, odżywki i inne tego typu wynalazki nie przynoszą efektów). Sama karma musi być podawana w bardzo małych porcjach, nawet 8 razy dziennie, w krótkich odstępach czasu – inaczej jest gorzej. Nadzieją było dla mnie surowe mięso – odkąd wdrożyłam je do diety jest lepiej, ale nie „dobrze”. Do stanu „dobrze” jest nam wciąż bardzo daleko.

Jak się żyje z takim kotem? Odpowiedź jest tylko jedna: cierpliwie. I uważnie. Jestem zmuszona obserwować jego stan i okresowo wdrażać leczenie antybiotykowe jeśli na standardowe zaburzenia zaczynają się nakładać powikłania bakteryjne. Potrzebuję stałego wsparcia lekarzy weterynarii, którzy pomagają w stabilizowaniu stanu w chwilach pogorszenia. Ale da się. Już 10 lat dajemy sobie rade. I mam nadzieję, że jeszcze co najmniej 10 przed nami :)

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

www.kocibehawioryzm.pl

Zdjęcia pochodzą z mojego domowego archiwum – wszelkie prawa zastrzeżone


Jestem technikiem weterynarii i kocią behawiorystką, koty w moim życiu obecne są od ponad 15 lat i cały czas czegoś się od nich uczę. Przez 7 lat działałam jako wolontariuszka Fundacji Kocie Życie zajmując się adopcjami, interwencjami, prowadzeniem szpitala dla kotów wolnożyjących oraz ograniczaniem populacji zwierząt. Prywatnie opiekuję się 4 kotami, z których każdy ma inną, zawiłą historię. Staram się stale poszerzać swa wiedzę na szkoleniach, konferencjach i w oparciu o publikacje dotyczące behawioryzmu, ponad to sama prowadzę szkolenia dotyczące kocich zachowań oraz udzielania pierwszej pomocy zwierzętom. Staram się tez na bieżąco poszerzać wiedzę z zakresu zoodietetyki. W 2015 roku ukazała się moja pierwsza książka: "Co jest, kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota". Prowadzę konsultacje behawioralne dla opiekunów kotów, zapraszam do kontaktu.


Mieszko Eichelberger | 2014 - 2016 | 511 190 806 | [email protected]

%d bloggers like this: