Strach przed ludźmi / gośćmi w domu

Strach przed nowymi ludźmi?

Koty mogą bać się ludzi, odczuwać strach szczególnie wobec takich, których nie znają. Powodów może być wiele, a w związku z tym iż koty zależnie od wieku, charakteru oraz doświadczeń mogą być bardziej lub mniej otwarte. Jeśli jednak kot jest spokojny, dobrze reaguje na ludzi, z którymi mieszka, ale boi się gości — częstym powodem może być to, że nie miał w swoim życiu zbyt wielu możliwości i kontaktu z większą ilością ludzi, nie jest więc przyzwyczajony do gości. By kot był spokojny, dobrze reagujący na przychodzących gości — powinien od młodości mieć kontakt z ludźmi. Młode koty, które wychowały się z dala od ludzi (np. na ulicach) mogą być całe życie, także dorosłe płochliwe wobec ludzi. Bywa także że koty, które nawet miały kontakt z ludźmi, ale są strachliwe — może to być element strachu związanego z doświadczeniami, bólem, strachem. Mając złe doświadczenia np. z dziećmi, mężczyznami, ludzi w butach. Jedna z naszych tymczasek Liliana, która trafiła do Dominiki i Mirka w Warszawie, mimo iż od dwóch lat mieszka w domu — unika ludzi w początkowej fazie kontaktu, jest dość płochliwa. Natomiast nasz rezydent Czarek, który także mieszka z nami od dwóch lat boi się bardzo, i unika ludzi w butach, chociaż jest to bardzo przyjazny i spokojny kocur. Wielu z naszych podopiecznych może mieć taką „przypadłość” i należy na nią zwrócić uwagę i starać się nie wzmacniać negatywnych odczuć kota.

Jeśli natomiast Twój kot do tej pory zachowywał się normalnie i zaszła nagła zmiana zachowania, zawsze należy skonsultować taką zmianę z lekarzem weterynarii.

 

Co możemy zrobić?

 

Dajmy możliwość kotu niezależnie od wieku sposobność do poznawania ludzi, różniących się od siebie, z różnym głosem, charakterem i temperamentem oraz wyglądem. Zmienne doświadczenia pozwolą zbudować kotu tolerancję na zmiany. Nagradzajmy pozytywne zachowania kota. Pozytywne skojarzenia nowego człowieka z jedzeniem i zabawą jest czymś bardzo przydatnym, a i przy okazji dobrym elementem socjalizacji kota z człowiekiem.

Jeśli mamy gości, niech to kot będzie inicjatorem podejścia. Podchodzenie, wyciąganie rak, czy wyciąganie kota z kryjówki

fot. Renata

fot. Renata

może tylko pogłębić strach lub niechęć do ludzi. Próba kontaktu z kotem powinna odbywać się na jego poziomie, rozsądniej jest uklęknąć, usiąść na podłodze niż stać, górując nad kotem — z możliwością przytłoczenia go. Można spróbować kota wywabić zabawką lub przysmakiem, ale podstawa to nic na siłę — spokój, pozytywna energia oraz brak przymusu-wyciągania kota to najrozsądniejsza metoda działania. Jeśli kot wyjdzie, zje przysmak, pobawi się troszkę, a następnie wróci do swojej kryjówki, widocznie ma już dość. Nie przedłużajmy jego wyjścia na siłę. Z biegiem czasu wraz z kolejnymi wizytami wyjścia powinny być częstsze i bardziej pewne siebie.

Jako wsparcie dla kotów, które mają problemy ze strachem — można stosować Feliway czy też Krople Bacha. Jednym z elementów wsparcia pewności siebie kota jest regularna codzienna porcja zabawy, polowania. Kot polując, zaspokaja swój instynkt. Przez co jest spokojniejszy co wpłynąć także pozytywnie może na relacje z przychodzącymi gośćmi.,

 

 

http://www.aspca.org
https://www.facebook.com/groups/poradybehawioralne/
http://jacksongalaxy.com/


Zawodowo zajmuję się profesjonalną opieką nad zwierzakami w ich domach, zajmuje się doradztwem behawioralnym oraz konsultacjami żywieniowymi. Prywatnie opiekun/koci ojciec Czarka i Sue, oraz Kici.


  • Aldona Widłak

    Zupełnie jakbym czytała opis mojego Pana Hysia. Bardzo miły i przylepny wobec domowników, ale gdy pojawiali się goście (zwłaszcza nowi), „znikał” bez wieści. Potrzeba było kilku wizyt by pokazał się nieśmiało w czyjejś obecności, a z czasem nawet grupka wybranych doczekała się możliwości pogłaskania Pana Hysia. Z całą pewnością duże znaczenie miały cechy jego charakteru – nie był nigdy typem zdobywcy, który np. jak drugi kot – Jones, czyhał tylko by zwiedzić klatkę schodową, a gościom od razu pakował się na kolana. Pan Hyś nawet przy otwartych drzwiach nie zbliżał się do progu, Jones wykorzystywał każdą okazję by wymknąć się pod nogami człowieka i pobiec na czwarte piętro wąchać drzwi sąsiadów, którzy mieli (bardzo miłego zresztą) Yorka. I rzeczywiście, o ile dzieciństwo Pana Hysia przypadło na okres, gdy bardzo rzadko miewaliśmy gości, o tyle młodszy od niego Jones „dorastał” z synami sąsiadów, którzy nie raz u nas bywali i chętnie bawili się z małym i odważnym kotkiem i przynosili mu smakołyki. Pan Hyś akceptował ich obecność, ale się nie spoufalał (spał zwykle na fotelu w drugim pokoju), a oni pouczeni, że należy dać mu spokój nie interesowali się nim.

  • sgg

Mieszko Eichelberger | 2014 - 2016 | 511 190 806 | [email protected]

%d bloggers like this: