Kot atakuje nogi – co z tym zrobić?

Domyślam się, że część czytelników oczekiwała magicznego zdania rozwiązującego problem gryzienia i rzucania się na nogi. Niestety nie ma takiego magicznego rozwiązania lub guzika wyłączającego kota. Jedną z najważniejszych rzeczy jest: brak umacniania tego zachowania – po tym zachowaniu: nie głaszczemy, nie przytulamy, nie karmimy. Przestajemy zwracać uwagę na kota. W żadnym wypadku nie krzyczymy, nie bijemy ani nie „nakładamy kar”.

 

Kot atakuje nogi, skacze do kostek lub łydek. Po pierwsze, to nie jest agresja sensu stricte. Gdy kot się chowa, a potem skacze na was i rzuca się np. na kostki, nogę, to jest to element łowczych zachowań kota. To najczęściej zabawa, nauka zachowania łowczego. Warto zwrócić uwagę na naturę kota – mimo że kot jest udomowiony, nadal pozostaje małym drapieżnikiem i ma swoją naturalną potrzebę polowania i łowienia. Jest to zaprogramowane w jego genach. Po drugie, polowanie jest czymś naturalnym u kota, a coś, co porusza się, jest idealnym celem polowania. Tym samym np. noga wygląda na ofiarę, która się oddala. Co mówią kocie zmysły? „Ucieka, łapiemy – zdobycz się oddala”. Łapie więc, gryzie, drapie i ucieka. To jest zachowanie świadczące o zabawie. Jest jednak jedna ważna rzecz, której prawdopodobnie nie robisz, skoro twój kot zachowuje się w ten sposób. Nie bawisz się z kotem lub nie bawisz się odpowiednio intensywnie.

 

Oczywiście najczęstsza odpowiedź opiekunów to:

„Mój kot się nie rusza, jest leniwy, nie chce się bawić.”

 

Wierzcie mi, jeśli kot ma siłę na polowanie na wasze nogi, czy inną część ciała, ma energię.

Faktem jest, że naszym obowiązkiem, jako świadomego opiekuna, jest znalezienie odpowiedniej zabawki, na którą kot najbardziej i najlepiej reaguje. Trzeba też dopasować formę zabawy – nie wystarczy machać zabawką kotu przed nosem. Są koty, które preferują skakanie i bardzo aktywną oraz szybką zabawę. Stymulacja ruchowa kota jest ważnym elementem jego funkcjonowania w domu, nie zapominajmy o tym.

Są także takie, które chowają się, czają się w ukryciu, po czym wyskakują za ofiarą. Niestety rozgryzienie tego należy do zadań odpowiedzialnego opiekuna. Bardzo ważna (jak w każdej pracy ze zwierzęciem) jest cierpliwość, spokój, opanowanie i czas – gdy kot od dłuższego czasu nie bawił się, potrzebuje „chwili” na rozruszanie się i przystosowanie do tego, że znów ma ruch. Zapewnienie codziennej oraz regularnej porcji ruchu, stymulacji polowania, jest czymś, co powinniśmy naszym podopiecznym zagwarantować, zanim dojdziemy do wniosku, że kot nas atakuje bo jest złośliwy, wredny i tym podobne mity.

 

Warto dodać, że takie zachowania występują częściej u kocich jedynaków, niż domach, w których jest więcej niż jeden kot. Mając towarzystwo, koty bawią się i polują między sobą. Kocia zabawa oraz towarzystwo wpływa pozytywnie, jednak nie zapominajmy o naszej zabawie z kotem.

Dodatkowo należy zwrócić uwagę na to, czy sami we wczesnym okresie kocięctwa nie przyczyniliśmy się do wyboru przez kota atakowania rąk i nóg poprzez zabawę nimi z kotem. Gdy kociak jest młody, słodki wydaje się nam, że taka zabawa nie jest szkodliwa. Niestety koty zaczyna wtedy traktować części naszego ciała jako ofiarę, a z wiekiem staje się większy, silniejszy a pazury i zęby stanowią coraz większe możliwości uszkodzenia. Od samego początku wprowadzenia kotu do domu należy się z kotem codziennie oraz regularnie bawić, tylko i wyłącznie za pomocą zabawek.

Nigdy nie bawimy się z kotem rękoma lub innymi częściami ciała – pod żadnym pozorem i pod żadną wymówką.

Podziękowania dla:

Małgorzata Biegańska-Hendryk z https://www.facebook.com/KociBehawioryzm?fref=ts za konsultacje.
Oliwia Jakiel oraz Łucja Lange za pomoc w korekcie tekstu.



Zawodowo zajmuję się profesjonalną opieką nad zwierzakami w ich domach, zajmuje się doradztwem behawioralnym oraz konsultacjami żywieniowymi. Prywatnie opiekun/koci ojciec Czarka i Sue, oraz Kici.


  • Adrian

    Witam,

    Ewidentnie popełniliśmy błąd i pozwoliliśmy kotu obrać nasze ręce jako potencjalne zdobycze:)
    Dokładnie jak Pan opisał, był mały wszystko było OK, leciutkie kąsanie i pazurki. Ale teraz zrobił sie wiekszy i jego zgryz ewidentnie zrobił sie dużo silniejszy.
    Czy takiego zachowania można starać się oduczyć?

    Pozdrawiam,
    A.

    • Mieszko Eichelberger

      Oczywiście, że można :)

      Pierwsze co to jak się można domyślić to zaprzestać jakiejkolwiek zabawy rękoma i dotyczy to wszystkich domowników, takich nawet, którzy twierdzą, że są odporni na ból a „kotek się tak bawi” wspominam o tym, bo już takie tłumaczenia słyszałem.

      Druga ważna rzecz to regularna i codzienna zabawa – koty mają naturalną potrzebę pogoni, polowania. Nadmiar energii bywa, że kot wyrzuca na człowieku. Gdy zapewnimy kotu codzienną dużą dawkę zabawy, nadmiaru energii się pozbywamy.

      Trzecia rzecz, jeśli kot właśnie próbuje w takiej formie się z nami „bawić” – nigdy nie głaszczemy, nie uspokajamy go, przytulając, nie dajemy mu po tym fakcie jeść ani przysmaków. Najważniejszym postępowaniem w takiej sytuacji jest zignorowanie kota, odejście z miejsca gdzie aktualnie nas „zaatakował”.

      Warto na sam koniec dodać, że modyfikacja zachowania naszego oraz kota, i jego przyzwyczajeń wymaga czasu, cierpliwości i zrozumienia. Spokój, spokój i spokój oraz powolne działanie spowoduje, że kot zauważy, że jego zabawa niczego mu nie przynosi, a jedynie traci zainteresowanie człowieka.

  • Sandi

    Zanim dowiedziałam się, że to może być ryzykowne, pozwalałam koty na traktowanie mojej ręki jak drugiego kota. Miałam szczęście, że kot inteligentny i sama zaczęła sygnalizować, że ma ochotę mnie skopać, po czym czekała „w zawieszeniu”, aż naciągnę rękaw :D A gdy akurat nie miałam nic z długim rękawem, zrywała się i odbiegała bawić inaczej.
    Co do krzyku natomiast – wydaje mi się, że ostre „Nie!” może sygnalizować kotu, że coś nam się nie podoba, ale co Pan sądzi o syczeniu/prychaniu? To naturalny sposób komunikowania wśród kotów, że coś nie pasuje, może więc jeżeli człowiek prychnie, kot chwilę pomyśli, o co chodzi?

    • Mieszko Eichelberger

      Ogólnie, każdemu kotu jako opiekunowie powinniśmy zagwarantować odpowiednią porcję stymulacji ruchowej – codziennie i regularnie. I oczywiście zabawa tylko zabawkami dystansowymi.

      Używanie słowa hasła – które skojarzy się z ludzką formą, dezaprobatą nie jest niczym złym, natomiast zadbajmy oto, żeby nie powodowało do stresu, i strachu u kota. U mnie na podobnej zasadzie działa odpowiedni ton wypowiedzenia imienia i „pstryk” placami.

      Są różne teorie na temat prychania i syczenia. Ludzkie syczenie niestety jest zupełnie inne niż kocie. Kiedyś jako element badań zachowania kotów, odsyczałem na kota, który na mnie syczał i spotkało się to ze zdziwieniem kocura i zdystansowaniem na terenie, na którym stał.

      Pamiętać należy o zabawie, niewspieraniu po tym, jak kot zaatakuje (często to element łowczy, zabawy, czasem prowokacja, gdy człowiek bawił się dłońmi):

      Gdy kot „atakuje” – po zdarzeniu nie głaszczemy, nie karmimy, nie dajemy przysmaków – nie utwierdzamy go w tym, że za to, co robi, otrzyma coś pozytywnego,
      – ignorujemy kota, odchodzimy z miejsca, w którym zaszło zdarzenie.

  • rajko

    Mój kot (czytaj: mój właściciel) ma 8 lat. Obecnie „boimy się” przy nim kichać. Kiedy to robimy kot atakuje nasze piszczele. Nie, nie w formie zabawy, gryzie do krwi. Wcześniej tego nie było. Kot jest wychodzący, sporadycznie ma zatarg z jakimś innym uzurpatorem do jego terytorium. Próbowaliśmy kichanie skojażyć z kocim psikaniem na rywala. Tylko dlaczego dopiero teraz?
    Skąd takie zachowanie???

    • K Bu

      Myślę, że przyczyną może być nadwrażliwość słuchowa. Jest to choroba, w której głośne dźwięki (lub niektóre dźwięki) sprawiają kotu ból. Kot jest przekonany, że kichający chce mu sprawić ból i reaguje agresją.

  • Krzysztof

    No dobrze, a w sytuacji gdy właścicielowi kota nie da sie tego wytłumaczyć – temat był poruszany już wiele razy, a reakcji właściciela żadnej? Jaki jest sposób żeby niezależnie od zachowania innych domowników nauczyć zwierzę że mnie ma nie ruszać?

    Proszę

    • Mieszko Eichelberger

      Nie ma takiego sposobu. Współpraca wszystkich domowników jest wymagana w pracy ze zwierzakiem. Niestety lub stety :)

    • Mieszko Eichelberger

      Nie ma takiego sposobu. Jeśli właściciel jest oporny, to niestety to problem behawioralny człowieka i możliwe że należy z taką osobą udać się do ludzkiego specjalisty.

  • malwina

    Witam,

    Moj kot atakuje mnie od tak bez powodu. Czasem skoczy mi na reke tylko po to zeby ugrysc, czasem zaatakuje noge i nigdy nie ucieka. Zdarzylo sie rowniez ze w trakcie zabawy wetka zamiast polowac na zabawke wolal obserwowac moja dlon. Jego ataki sa starsznie bolesne. Fifi mieszka z nami od 2 lat, ale atakuje tylko mnie. Tuz po ataku robi mine malego aniolka. Ostatnio skoczyl na mnie z umywalki kiedy skonczylam myc zeby. Atak mial miejsce rano. Kocur jest wykastrowany i skonczyl 2 lata. Daje sie glaskac, ale tylko przez chwile, nie lasi sie i nie lubi mruczyc. Kiedy mu sie podoba pieszczota mlaska i wyciaga jezyczek. Czy istnieje jakis sposob by oduczyc go atakowania mnie?

  • K Bu

    Mój kot lubi usiąść na mnie i ugniatac łapkami. Niestety, przy okazji wbija pazury. Reaguje na krzyk z bólu (rozumie, że wbiła pazury za mocno). Kiedy ugniata i wbija pazury w nieodpowiedni materiał, wystarczy przesunąć jej łapki. Rozumie, że nie wolno drapać kanapy i mebli. Wychodzi na dwór i tam ma swoje pnie do drapania. W domu drapie poduszkę w swoim domku oraz swój dywanik.

Mieszko Eichelberger | 2014 - 2016 | 511 190 806 | [email protected]

%d bloggers like this: