Kocie polowanie – atakowanie człowieka

Kocie polowanie na ludzi – dlaczego nie jest agresją?

 

Od dłuższego czasu regularnie pojawiają się pytania:

 

„Dlaczego kot skacze na człowieka?”

„Dlaczego kot atakuje nogi?”

„Dlaczego kot atakuje człowieka, a potem ucieka?”

„Co zrobić, gdy kot atakuje?”

„Kot mnie atakuje, drapie i gryzie – jak reagować?”

 

Do podsumowania tych pytań, zestawionych jednocześnie z moją wiedzą na temat zachowania kotów, idealnie pasuje określenie „Zabójcza nuda”.

Podstawowym błędem w ocenie zachowania naszego podopiecznego jest traktowanie go przez pryzmat ludzkich reakcji. Pamiętajmy, że nasze zachowania i potrzeby są całkowicie inne niż potrzeby kotów.

Jako odpowiedzialni opiekunowie mamy OBOWIĄZEK zapewnić naszym podopiecznym CODZIENNĄ dawkę ruchu. Stymulacja łowiecka pobudzająca instynkty łowcze, pozwala dbać o stabilność psychiczną naszych zwierząt oraz o zdrowie fizyczne. Czy jest to kot dachowy, czy rasowy – każdy ma biologicznie zaprogramowaną potrzebę polowania. W Polskich domach mamy dwa typy kotów: wychodzące i niewychodzące. Koty wychodzące mają możliwość odpowiedniej stymulacji łowieckiej, jednak wiąże się z tym także ogromne ryzyko utraty życia w środowisku zdegenerowanym przez człowieka. Koty niewychodzące przebywając w czterech ścianach – są bezpieczne, ale też narażone na nudę i ‚gnuśnienie’ bez odpowiedniego pobudzenia zewnętrznego.

http://mmalek.pl/

http://mmalek.pl/

Pamiętajmy, że koty to zwierzęta, które chętniej odpowiadają na stymulację zewnętrzną niż same inicjują zabawę. Oczywiście są zwierzęta, które potrafią przynieść w pyszczku piłkę a następnie turlać ją samodzielnie po pokoju, jednak są to wyjątki. Kocie reakcje na bodźce zewnętrzne wynikają z ich przystosowania gatunkowego – koty to drapieżniki, które gonią ofiarę, ich zmysły są więc wyczulone na pojawiający się ruch. Jeśli nawet wyłożymy cały nasz dom nieruchomymi zabawkami i pozostawimy kota w takiej przestrzeni, nie ma się co dziwić, że nie będzie się bawił. Żadna wędka nie będzie interesująca, póki my nie zaczniemy nią machać.

Jeśli nie zapewniamy kotu ruchu, a co za tym idzie nie zaspokajamy jego potrzeb fizycznych i psychicznych, sami powodujemy to, że zwierzak że nas ‚atakuje’. Kot, jako łowca, wybiera ruchomy cel. Jeśli w domu nie ma innej stymulacji, pierwszym i najlepszym ruchomym celem są nogi człowieka. Wyskakiwanie zza mebla, drapnięcie, ugryzienie i ucieczka – to zachowania łowieckie, a nie agresja wobec człowieka. Dla opiekuna takie zachowanie wydaje się być agresywne, jednak jest to normalne i naturalne kocie kanalizowanie energii. Jeśli Twój kot się tak zachowuje, to pierwsze, co powinno przyjść Ci do głowy to: za mało się bawię z kotem lub bawię się w sposób dla niego nieodpowiedni. Koty potrzebują codziennej dawki zabawy!

Należy pamiętać o kilku kwestiach:

Jeśli kot atakuje nogi, wyskakuje na nas z kryjówki lub jest nadmiernie aktywny w nocy – świadczy to o najczęściej tym, że nie jest poprawnie wybawiony. Bardzo wielu czytelników twierdzi „Ale ja się bawię ze swoim kotkiem!” Odpowiadam zawsze w jeden sposób: „Bawisz się albo za krótko, albo zbyt mało intensywnie, lub też stymulacja, którą proponujesz kotu, nie jest dopasowana do potrzeb jego charakteru. Jednym słowem coś robisz źle”.

Często też zabawka, którą próbujemy kota zaktywizować, nie pobudza go w odpowiedni sposób. Pora zabawy także ma ogromne znaczenie.

Kocia stymulacja (zabawa) jest bardzo ważna – pamiętajcie jednak by zabawę zawsze kończyć przysmakiem. Jest to bardzo ważny element dopełnienia łańcucha łowieckiego, który w naturze powinien zakończyć się sukcesem, czyli w przypadku drapieżnika fizycznym skonsumowaniem upolowanej ofiary. Wówczas w kocim mózgu pojawia się sygnał informujący organizm, że czas aktywności został zakończony, a zwierzak powinien się umyć i zdrzemnąć. Jeśli pozostawimy rozbawionego kota bez żadnej fizycznej nagrody, będzie w nim narastała frustracja z powodu niedokończonej czynności i braku sukcesu na koniec.

Kilka sytuacji wspomnianych wyżej, w szczegółowym ujęciu:

 

  • Bawisz się za krótko – powinniśmy poświęcić minimum godzinę dziennie na zabawę lub na zachęcenie kota do aktywności o ile jest on zwierzakiem mało ruchliwym. Jeśli mamy możliwość bawmy się z kotem nawet dłużej, bo kot wybawiony to kot szczęśliwy.
  • Bawisz się zbyt mało intensywnie, lub stymulacja nie jest dopasowana do kota – samo machanie wędką kotu przed nosem to nie zabawa. Koty są wymagającymi łowcami, więc i Ty wysil się nieco. Spróbuj poruszać zabawką naśladując tor uciekającej przed kotem ofiary, postaw w miejscu zabawy karton, poduszki lub inne przeszkody, za którymi kot może się ukryć, polować, wyskoczyć na zabawkę. Aby polowanie miało sens, musisz stworzyć do niego odpowiednie warunki środowiskowe.
  • Zabawka nie pobudza kota – poszukiwanie odpowiedniej zabawki może trwać kilka miesięcy, rzucanie myszki czy piłeczki to nie wszystko. Zamów kilka rodzajów piórek, wędek z różnymi końcówkami (osobiście polecam wędkę BIRD) i zobacz c Twojemu kotu podoba się najbardziej. Czasami kocie wybory są zaskakujące i okazuje się, że najlepszą zabawką jest kawałek suchego makaronu lub patyczek po lodach. Nie ograniczaj się tylko do zabawek kupowanych w sklepach, jednak pamiętaj, aby to, co dajesz kotu do zabawy, było dla niego bezpieczne.
  • Pora zabawy kota – najlepszymi porami zabawy z kotem jest poranek i późny wieczór lub noc. Jest to związane z naturalnymi porami aktywności łowieckiej tych zwierząt. Zabawa z kotem przed ludzkim snem pozwala też zadbać o nasz spokój w nocy oraz obniża aktywności kota nad ranem.
  • Kończenie zabawy przysmakiem – kot podczas zabawy poluje, zaspokaja swój instynkt łowczy, ale końcem łowów jest upolowanie, zabicie i zjedzenie ofiary. Więc ZAWSZE na koniec zabawy dajemy kotu przysmak jako zwieńczenie polowania.

 

Należy pamiętać, że każdy kot jest inny. Dla jednego wystarczy 30 minut zabawy żeby padał ze zmęczenia, dla innego 2-3 godziny to nadal mało. Młode koty o wiele szybciej się regenerują i potrzebują więcej stymulacji. Nie oznacza to jednak, że koty starsze nie powinny być zachęcane do zabawy – one również potrzebują ruchu. Zapewniając im także odpowiednią stymulację dbamy o ich zdrowie i dłuższe życie.

http://mmalek.pl/

http://mmalek.pl/

Długość oraz intensywność zabawy z kotem powinna być dostosowana do wieku oraz stanu zdrowia. Nigdy nie wolno się bawić z kotem rękoma, nie wolno także przed kotem uciekać – stawiamy się wtedy w pozycji ofiary do upolowania. Jeśli już doszło do sytuacji gdy kot nas atakuje, poluje – należy doprowadzać do izolacji kota, gdzie będzie mógł się wyciszyć (min. 15 minut). Całkowicie ignorujemy, nie głaszczemy, nie przytulamy – nie wzmacniamy pozytywnie negatywnego kociego zachowania. Kategorycznie nie karcimy, nie krzyczymy na kota.

 

 Zachęcam do udostępnienia wpisu i podzielenia się Waszymi historiami. Czym się bawicie? Jak się bawicie? I co na to Wasze koty?

 

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk – www.kocibehawioryzm.pl
Zoopsycholog Dorota Krawczyk
Mieszko Eichelberger – www.kocie-porady.pl




Mały edit.

Wielu z czytelników sugeruje dokocenie jako „rozwiązanie atakowania”. Tak, koty mające towarzystwo często mniej uwagi poświęcają człowiekowi. Pamiętać należy że nowy kot w odpowiedni sposób powinien być wprowadzony do domu. Patrz. socjalizacja z izolacją.

Warto jednak wziąć pod uwagę że dokocenie często jedynie zamaskuje problem, który może wypłynąć przy pierwszym lepszym stresie i powrócić ze zdwojoną siłą. Nawet jeśli mamy dwa, trzy czy pięć kotów dodatkowa stymulacja ruchowa także im się należy i nie powinna być zarzucana.

Mieszko Eichelberger



Zawodowo zajmuję się profesjonalną opieką nad zwierzakami w ich domach, zajmuje się doradztwem behawioralnym oraz konsultacjami żywieniowymi. Prywatnie opiekun/koci ojciec Czarka i Sue, oraz Kici.


  • Pulinka

    Oki. Wszystko fajnie opisane.. ale co jesli kot ,który jest wychodzący, poluje i biega po całym ogrodzie jak opętany, po przyjsciu do domu skacze na 1 ludzia aż na wysokość rąk? przy tym nie używa jakoś specjalnie pazurów??

    • Mieszko Eichelberger

      Cześć Paulinko!

      Trudno oceniać internetowo co prowokuje Twojego kota do takiego zachowania. Kwestia obserwacji o oceny środowiska w którym on żyje, pewność co na zewnątrz prowokuje takie zachowanie kota.

      Najrozsądniej byłoby poprosić kociego behawiorystę lub zoopsychologa o interwencję.

  • Natalia

    Artykuł super :), wszystko takie piękne i kolorowe na ekranie monitora, niestety nie zawsze rzeczywistość taka jest… Moja kotka (aktualnie ma rok i 3 miesiace) jak była kociakiem, uwielbiała się ze mną (Czyli swoją pańcią) bawić, były gonitwy za myszkami/piłeczkami/przysmakami, bylo polowanie na wędki, na laserek (na ktory nigdy nie zwracała uwagi), były sznurki itp..aż „do upadłego”, Kilka miesięcy temu zauważyłam, ze moja kotka się ze mną nie bawi i woli miauczeć i drzeć się wniebogłosy pod drzwiami, żeby ją wypuścić na klatkę schodową..każda próba zabawy skończyła się moim niepowodzeniem. Felka nie reagowała na nic.
    Minęło lato, nadeszła jesień, potem zima…i co? Zero poprawy. Jedna decyzja, bierzemy do domu kociaka drugiego.
    Już miesiac temu się dokociłam, a Felka jak nowo narodzona, nadal sie ze mną nie bawi, najwidoczniej tego nie lubi. Ale ona nawet głaskania i kolanek nie lubi ;)..goni się z małą, podgryza ją, polują na siebie nawzajem, zapasy to codzienność. Nie są jeszcze przyjaciólkami, ale bardzo dobrze sobie radzą.
    Czasem jeszcze miauczy i ciagnie ją na klatkę (a dodam, że jest wysterylizowana już daawno) to jednak nie przesypia większosci dnia, tylko dzieki drugiej kotce ma trochę ruchu :)
    No i zabawki mają drugą szansę i drugie życie, bo młoda uwielbia wszystkie i sama nie wie, na którą myszkę czy piłkę się zdecydowac :)

    • Mieszko Eichelberger

      Cześć Natalio!

      Cieszę się że dokocenie rozruszało rezydentkę :) Dorzucę tylko do siebie że wpis nie bazuje na wirtualnej, książkowej wiedzy ale na bazie pracy, doświadczeń z setkami kotów. Właśnie na pracy z żywym organizmem. Czy to w naszych domach tymczasowych, czy też w pracy z klientem u niego w domu. Dokocenie jest jedną z możliwości jednak powinna być odpowiednio przeprowadzone :)

      Dzięki za wpis ;)

  • Magda

    Artykuł potwierdza moje spostrzeżenia – jeśli kot w ciągu dnia nie miał dostatecznie dużo zabawy, to dla własnego spokoju w nocy bawię się z nim tuż przed spaniem, inaczej musiałabym pół nocy wysluchiwac jego arii i znosić próby pobudki :-) u nas świetnie sprawdza się wędka z piórami, czasem udaje się aportowanie, na końcu zostawiam „ofiarę” upolowaną kotu żeby mógł się z nią ostatecznie rozprawić. Zazwyczaj potem następuje kolacja, toaleta i kot układa się obok nas do spania. Nie zawsze mam tyle czasu na zabawę i niestety wtedy zdarzają nam się zachowania „agresywne”. Zwierzę wymaga atencji. Pozdrawiam.

    • Mieszko Eichelberger

      Cześć Magdo!

      Warto po zakończeniu zabawy – podać choć kawałek kabanoska, czy czegoś co kot zje żeby zakończyć koło polowania :) Cieszę się że świadomość opiekunów jest coraz większa :)

  • Sylwia

    A ja mam pytanie. Nasz kot (9 lat) rzucał się na nas od małego kociaka, ale wiedzieliśmy, że to tylko zabawa. Problem pojawił się gdy na świat przyszła nasza córka (teraz ma 21 miesięcy). Gdy była niemowlęciem, jej płacz mu nie przeszkadzał. Ale gdy tylko zaczęła samodzielnie chodzić i zdarza jej się upaść i popłakać to kot wtedy reaguje ostrym atakiem na nią. Rzuca się z pazurami jakby chciał ją zagryźć, jak nie na córkę to na mnie lub na męża gdy ją mamy na rękach. Puszy się przy tym i głośno burczy, czasem nawet syczy. Nie wiemy czemu jej płacz tak go nakręca. Normalnie chodzi obok niej, czasem nawet zasypiał blisko córki. Można powiedzieć, że ją toleruje, ale na pewno jej nie lubi. Ona mu krzywdy nie robi, bo się go po prostu boi. Byliśmy u weterynarza, dał tabletki na uspokojenie, które nic nie pomagały. No i nie wiemy co z tym fantem zrobić. Kota nie oddamy, ale nie chcemy żeby zrobił naszemu dziecku krzywdę. Zwłaszcza, że w drodze mamy drugie dziecko. Dodam, że kocur jest kastrowany i nie wychodzi z domu, jedynie jak jest ciepło to na balkon. Ale od małego obserwowaliśmy u niego nerwowe tiki, tak jakby ciągle się czegoś bał. Czy możemy coś zrobić aby tak nie reagował na płacz dziecka?

    • Mieszko Eichelberger

      Cześć Sylwio ;)

      Niestety w takim wypadku, porada internetowo to coś co może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Z pełną odpowiedzialnością radzę zaprosić behawiorystę lub zoopsychologa do domu który zapozna się z kotem, z Waszymi opiniami jak i z otoczeniem.

      Całkiem możliwe że chodzi o wzbogacenie kociego środowiska i poświęcenie większej uwagi na zaspokojenie psychoficzynych potrzeb kota.

      Widzę że starasz się być odpowiedzialną za całą rodzinę, włącząjąc w to kota. Zdarza się że kot reaguje stresem na nagły hałas – a owy stres przenosi na agresję wobec otoczenia. Także na ludzi, do których w normalnej sytuacji wcale by się tak nie zachował.

      Czy przed porodem córki przeprowadziliście socjalizację kota, przygotowaliście go do zmian które mają nadejść? Całkiem możliwe że ten stres wynika z braku socjalizacji, lub zbyt krótkiego czasu oswajania kota z nagłą zmianą w jego mniemaniu.

      Ps. Ważne to by kot miał możliwość ucieczki, schronienia się gdzieś wyżej przed chodzącym już dzieckiem i obserwowania go z dystansu. Czy rozważaliście możliwość instalacji tzw. kotopółek?

      • Sylwia

        Kot ma możliwość ucieczki, są puste parapety, wysokie szafki na które może wskoczyć. Ale córka za nim nie gania. Tylko jej płacz tak go denerwuje. Niestety w moim mieście nie ma kocich behawiorystów. Dlatego musimy sami szybko reagować, w razie płaczu. Boje się tylko, że kiedyś dojdzie do tragedii. Faktycznie chyba mało czasu poświęciliśmy przed porodem na oswojenie go z nową sytuacją. W sumie to nie wiedzieliśmy za bardzo jak to się robi. Dziękuję za podpowiedź i pozdrawiam :)

        • K Bu

          Moze kot jest nadwrażliwy na dźwięki? Płaczące dziecko jest bardzo irytujące. Kota na pewno trzeba zbadać, czy nie ma żadnej choroby fizycznej. Po drugie, przy analizowaniu kocich patologii zapominamy, że zwierzę może być chore psychicznie czy neurologicznie. Mój kot np, ma alergie i nie lubi być dotykany (prawdopodobnie skórą ją swędzi). Sama lubi sie ocierać, ale tylko wtedy, kiedy ona chce.

  • Kamila

    Szkoda, że nie ma odpowiedzi na 2 ostatnie pytania. „Co zrobić, gdy kot atakuje?” „Kot mnie atakuje, drapie i gryzie – jak reagować?”
    Bo nie wiem co mam robić z moim agresywnym mruczkiem:( Mimo, że jest kastratem najchętniej mieszkałby na dworze. Do domu wpada tylko żeby się najeść i od razu chce wracać na wolność. Jak nie chcemy go wypuścić na noc czeka pod oknem i miauczy, wara wówczas go dotknąć albo próbować zdjąć z parapetu od razu idą w ruch zęby i pazury. Niestety zdarzyło się już wiele razy, że kot nas podrapał i pogryzł przy próbie pogłaskania lub podczas przenoszenia go, ostatnio rzucił się też na małe dziecko, które do niego podeszło. Boje się o jego bezpieczeństwo, bo kot zazwyczaj jak atakuje to do krwi :/ Jak wówczas reagować? Błagam o jakiekolwiek wskazówki.

    • Mieszko Eichelberger

      Cześć Kamilo!

      Jeśli dochodzi do ataków do krwi, porady behawioralne udzielone przez internet mogą bardziej zaszkodzić (przez brak odpowiednich i pełnych danych na temat kota i domu w którym się znajduje).

      Coś wpływa na takie a nie inne zachowanie zwierzęcia, optowałbym na pełnym przeglądem zdrowia zwierzaka. Często zachowania agresywne związane są z bólem.

      Tak, czy inaczej warto byłoby zaprosić behawiorystę lub zoopsychologa na wizytę domową.

      Standardowym zachowaniem gdy kot atakuje jest: odizolowanie go min. 15-30 minut (nie w formie kary) by mógł się wyciszyć, nie głaszczemy, nie uspokajamy, nie tulimy, nie karmimy bo takie zachowania kot uzna za formę nagrody za swoje zachowanie i może ono się jeszcze bardziej zintensyfikować, nie bijemy także, nie krzyczymy – może to nakręcać problem.

      Skąd pochodzisz Kamilo?

  • embik

    kabanosa???!!!
    litości!

    • Mieszko Eichelberger

      Cześć embik!
      Tak, są specjalne kabanosy dla kotów, są też różne inne przysmaki które można kotu dać w nagrodę :)
      Wiadomym dla każdego odpowiedzialnego opiekuna kotów że nie podaje się ludzkiego jedzenia czyt. wędlin, mięs dla ludzi przygotowanych :)

  • Marta

    Dzien dobry,
    dziekuje za ciekawy artykul. Mielismy identyczny problem z nasza kotka na poczatku. „Dokocenie” pomoglo w tym przypadku, z tym ze moje koty sa strasznie ciezkie do zaktywizowania. Sa to dwa brytyjczyki, kotka i kocur, wysterylizowane/wykastrowane, ktore najchetnie caly dzien by spaly. Probuje sie z nimi bawic, ale po max. 5 minutach sa znudzone i znowu sie klada spac. Nie reaguja tez na poruszajace sie zabawki, np. nakrecane myszki.
    Mam jednakze inne pytanie. Kilka postow wyzej czytalam o kocie reagujacym agresja na placz dziecka. Jestem w 3. miesiacu ciazy i troche sie obawiam, jak nasze koty (a zwlaszczca kotka) zareaguja na nowego czlonka rodziny. Dodam, ze kotka nie lubi obcych, prycha, potrafi drapnac albo wrecz ugryzc, jesli sie ja dotknie. Kiedy odwiedzaja nas znajomi z dziecmi, na wszelki wypadek zamykamy ja w innym pokoju. Jak mozna kota przygotowac do nowej sytuacji? Dziekuje z gory za odpowiedz.

  • Lenn

    Dzień dobry. A czy atakowanie czy też podgryzanie podczas głaskania i pieszczot są w jakiś sposób pokrewne temu kanalizowaniu energii czy też wynikają z czegoś zupełnie innego?

    • Mieszko Eichelberger

      Cześć Lenn!

      Różnie bywa, u niektórych występuje gryzienie z ekscytacji. Często też bywa że człowiek nie zauważa że kot daje sygnał iż ma dość głaskania, więc gdy nie zauważamy następuje postępuje do mocniejszych zachowań. Warto to nie wspierać pozytywnymi bodźcami agresywniejszych, ofensywniejszych kocich zachowań..

      • takaruda

        U mojeo kuzyna mieszkał kocur, pół-pers, kastrowany. Zwierzak został legenda, rzucał się do rak, gryzł i drapał do krwi. No killer jednym słowem. Kuzyn się ożenił, dla kota w nowym życiu miejsca nie było. Wzięła go moja siostra, zwierzak miał wówczas ok 10 lat. Wystarczyło poświęcić kilka tyg na poznanie zachowań, potrzeb i okazalo się że kocur nie jest niezrównoważony, po prostu pieszczoty dość mocno go ekscytowały, dawał mowa ciała znaki że „to już” ale wcześniej nikt ich nie zauważał. I tak kocisko stało się slodkim i kochanym strasznie pieszczoszkiem, nauczyliśmy się go, a on w zamian starał się być cierpliwy. Nigdy też nawet łapka nie ruszyl naszych synków, odchodził gdy miał dość ich miłości.

  • To o tym żeby dać kotu przysmak na zakończenie zabawy zawsze zapominam, i to może być powód tego że mój rudzielec mimo że zmęczony zabawą np. bieganiem za laserkiem po chwili jeszcze potrafi zaatakować, skoczyć na nogi albo plecy… Może faktycznie chodzi o to że nie ma jasnego sygnału „informującego organizm, że czas aktywności został zakończony, a zwierzak powinien się umyć i zdrzemnąć”. Także dzięki, dobrze że tu trafiłam wypróbuję jeszcze dziś po zabawie :)

    • Mieszko Eichelberger

      Cześć Anno!
      Cieszę się że trafiłaś tutaj ;) Powodzenia w zabawie ;)

  • martyna

    Witam,Ja bym sie chciala dowiedziec co jest przyczyna ,ze moja kotka 2letnia ugryzie bez powodu corke.Tak jak dzis np.corka lezy w lozku oglada bajke a kotka ugryzla ja w reke i siedzi dalej.Kotka wysterylizowana,w domu mamy jeszcze 2 kotke 7 miesieczna za ktora starsza nie przepada.Czasem sie bawia razem ale ogolnie starsza kotka na nia warczy ciagle.Oprocz tego troche mnie przeraza bo ostatnio ciagle chodzi za mna.Musi byc w tym pokoju co ja.Wchodze ona za mna gdy wyjde ona tez wychodzi.Jeszcze chce dodac ze kiedys wypuszczalismy ja ale przyniosla tasiemca i od pol roku juz nie wychodzi.Pozdrawiam

  • Monika

    Dzień dobry. Mam takie techniczne pytanie – jak zakończyć zabawę, żeby kot miał poczucie, że upolował i zjadł swoją ptasią ofiarę. Niedawno kupiłam wędkę typu bird i mój kot oszalał na jej punkcie. Reaguje na nią dokładnie tak samo, jak na wronę, która czasem siada za oknem na parapecie. Mógłby się bawić bez końca, nie zwraca uwagi na żadne meble na które raz skacze, za chwilę się o nie obija, wyskakuje w górę na wysokość o której myślałam że jest poza zasięgiem dość niewielkiego kota, po prostu szaleństwo. Jeśli na chwilę schowam wędkę (żeby mógł odsapnąć po takim wysiłku), biega wokół, rozgląda się, miauczy i rozpaczliwie jej szuka. Jak kończyć zabawę tą wędką? Dać mu ją upolować i zabrać (zamienić na smakołyk)? Widząc jego bojowe zacięcie, trochę się obawiam, że tę wędkę jest w stanie rozszarpać jeśli dam mu ją złowić. Z drugiej strony jeśli pod koniec zabawy od razu dam mu smakołyk, czy będzie miał przekonanie że jego polowanie zakończyło się sukcesem? Pozdrawiam

  • Monika

    Witaj, bardzo pomocne jest to, co napisałeś, ale nie znalazłam odpowiedzi na pytanie, co zrobić, kiedy kot jest agresywny, pomimo poświęcenia mu dużej uwagi. Opiszę krótko problem. Lucek (europejska ruda pręga :-) ma trzy miesiące, więc jest przed kastracją. Ja mieszkam w kawalerce (chwilowo nie pracuję, siedzę w domu), więc nie mam jak odizolować kota w momencie ataku agresji. I nie mówię tutaj o chwilach, kiedy kot jest w trakcie zabawy i zdarzy mu się mnie drapnąć, czy o sytuacji, kiedy czai się za rogiem. Przeważnie ataki agresji następują w nocy, chociaż ostatnio też i w dzień. Niestety po zgaszeniu światła (po wybawieniu i zakończeniu łowów przysmakiem), kot zaczyna na mnie polować skacząc mi na głowę. Odkąd mam Lucka nie zdarzyło mi się jeszcze przespać całej nocy. Przyznaję, że już teraz zasypiam z kołdrą na głowie. Kiedy po dwóch atakach odkrywam kołdrę, zapalam światło i kategorycznym głosem wygłaszam swój sprzeciw (początkowo dodawałam do tego syczenie, ale teraz nie pomaga), kot jeszcze bardziej się nakręca, podbiega do mnie bokiem z nastroszonym ogonem i zaczyna atakować z pazurami. Nie wiem, jak mam się zachować w takiej sytuacji. Jeśli próbuję go zostawić w łóżku, kot i tak za mną wyskoczy i będzie próbował ugryźć mnie w łydkę. Przyznaję, że dwa razy na krótko wylądował w łazience. Zakładam wtedy kuchenne rękawice i go zanoszę na rękach. Dzisiaj zdarzył się też atak rano, bez żadnej przyczyny. Dodam, że kot przy tym coś sobie „bełkocze”, więc nie wygląda to sympatycznie. Próbowałam skierowac jego agresję na misia, ale po chwili odpuszczam, bo to też przeradza się w jakąś wojnę, a złe emocje w końcu znowu są kierowane na mnie. Może to moja wina, że chwilowo łóżko jest nie tylko miejscem do spania, ale też i zabawy z kotem, pracy, czytania, oglądania TV. Lucek ma też swój domek, gdzie ma budkę do spania, dwa drapaki i siedzisko. Mieszkam na 6 piętrze w mieście, ale za oknem jest siatka, więc może wychodzić na parapet. Proszę o informację, gdzie robię błąd i w jaki sposób mogę oduczyć kota tych agresywnych zachowań. Na koniec dodam, że kociak nie jest typową przytulanką i głaskanie, przytulanie przypadają raczej na moment spania. Po prostu jakoś nie bardzo lubi.
    pozdrawiam
    Monika

  • Angela

    Artykuł jest super, właśnie przed chwilą przeprowadziłam pełny proces zabawy. Bawiłyśmy się z Rysią wędką po czym została nagrodzona kocim suszonym tuńczykiem. Ostatnio mało się bawiłyśmy i jej agresja zaczęła z dnia na dzień narastać. A czy zna Pan jakiś sklep z fajnymi kocimi zabawkami, tak żeby był spory wybór? Bardzo dziękuję za ten artykuł – otworzył mi oczy :)

  • Fiołek88

    Ech… mój kot nie atakuje nóg, jego zachowanie jest dziwne, mam wrażenie, że dziękuje mi za zabawę i jedzenie właśnie gryzieniem, a wręcz atakiem… często jak dostanie jeść, wyśpi się nawet na moich nogach w łóżku, potem pobawimy się, idziemy do własnych zajęć, to przychodzi do nas kładzie się i rzuca się na nas gryząc… Szczerze nigdy nie miałam kota, przywiozła go moja siostra ze schroniska z Hiszpanii i na razie zostawiła nam pod opiekę, ale zaczynam się martwić czemu się tak zachowuje.

Mieszko Eichelberger | 2014 - 2016 | 511 190 806 | [email protected]

%d bloggers like this: