0

Koty są inne niż ludzie. Pod wieloma względami. Niby truizm, a jednak dla wielu to spore zaskoczenie. Ludzkie wyobrażenie o kotach często mocno odbiega od ich naturalnych zachowań i potrzeb. I to jest w porządku. Gorzej, gdy na siłę chcemy te nasze koty zmieniać…

Zacznijmy od poczucia bliskości. U ludzi i kotów wygląda to zupełnie inaczej. My jesteśmy „blisko” z drugą osobą gdy nawiązujemy z nią kontakt fizyczny. Przy jednym stole możemy siedzieć z szefem czy agentem ubezpieczeniowym, ale za rękę chwycimy tylko kogoś, kto jest dla nas ważny i z kim czujemy emocjonalną więź. Z kolei koty są blisko wtedy, gdy się widzą. Przebywanie w jednej przestrzeni, nawet jeśli ta przestrzeń to plac o powierzchni 0,5 hektara, może już oznaczać wspólne spędzanie czasu. Spanie w dwóch rogach jednego pokoju to dla nich bycie „razem”. Tak jak sytuacja, w której jeden kot wygląda przesz okno a drugi w tym czasie myje futro na kanapie. One wspólnie spędzają czas. Gdyby nie chciały tego robić, każdy z nich znalazłby sobie zajęcie w innym pokoju (zakładając, że nie mieszkają w 20-metrowej kawalerce z aneksem kuchennym). I tak to właśnie wygląda u zwierząt, które żyją pod jednym dachem wbrew swojej woli, np. wskutek decyzji opiekunów (dobrym przykładem jest sytuacja w stylu kot „jej” i kot „jego”, które nagle, wskutek skrzyżowania się ludzkich ścieżek, lądują we wspólnym domu). Jeśli więc robisz coś w kuchni, a Twój kot siada za Tobą i obserwuje, to nie musi oznaczać, że przyszedł żebrać o jedzenie – on spędza z Tobą czas. Podobnie jak wtedy, gdy siadasz wieczorem na sofie, a kot siada na drugim jej końcu. On nie musi Cię dotykać, żeby być z Tobą. I od Ciebie również tego nie oczekuje.

Opek

Kolejna sprawa to przytulanie. Koty pod tym względem są dość oportunistyczne – owszem, śpią do siebie przytulone, ale głównie wtedy, gdy chcą się ogrzać. Jest to przetrwały nawyk z okresu wczesnego dzieciństwa, kiedy kocie maluchy tulą się do siebie w gnieździe w czasie, gdy ich matka wychodzi na polowanie. Małe kocięta nie panują jeszcze nad termoregulacją organizmu, dlatego muszą być dogrzewane przez kocicę i same chętnie szukają źródeł ciepła. Dlatego tak chętnie oblegają nasze laptopy, zasilacze, dekodery a także lubią leżeć na kaloryferach czy piecach akumulacyjnych. Jednak takie typowe „tulenie się” nie jest wcale tak częste jak nam się wydaje. Największa szansa na obserwowanie takich zachowań istnieje wśród rodzeństwa, które razem dorastało – takie koty często lubią się w siebie wtulać, zwłaszcza, jeśli do tego są kocimi sierotami. Oczywiście zdarzają się niespokrewnione zwierzęta, które chętnie śpią zawinięte o siebie jak dwa precle, ale jeśli masz szansę obserwować takie widoki u siebie w domu to zapamiętaj sobie, że jesteś szczęściarzem.

1

Następny mankament to podnoszenie na ręce, za którym większość kotów nie przepada. I słusznie. Widział ktoś kiedyś kota, który nosi drugiego kota na rękach? No właśnie – to nie jest dla nich naturalne zachowanie społeczne. Za to taka sytuacja może im się łatwo kojarzyć z zagrożeniem: wszystkie drapieżniki polujące w naturze na koty zaczynają od poderwania ich z ziemi, aby zwierzęta straciły grunt pod łapami i przez to trudniej było im się bronić. Dlatego wiele kotów na podnoszenie, zwłaszcza nagłe, reaguje paniką. Co z tym zrobić? Najlepiej uszanować – kot to nie lalka do noszenia, na należy go podnosić i przytrzymywać w powietrzu jeśli sobie tego nie życzy.

Jak to w styczniu 2016 na konferencji ujęła dr Sabine Schroll koty są „selektywnie społeczne”. To one decydują o długości, częstotliwości i rodzaju kontaktów z innymi członkami grupy: tak zwierzęcymi jak i ludzkimi. Ponadto zdaniem dr Schroll społeczne nie znaczy towarzyskie – nawiązywanie relacji w obrębie grupy nie musi oznaczać obligatoryjnej chęci spędzania czasu z członkami owej grupy. Może to być zarówno reakcja chwilowa jak i np. cecha osobnicza zwierzaka, który doskonale czuje się w oddaleniu od reszty społeczności, a kontakty bezpośrednie ogranicza do minimum. Bo choć w naturze koty często żyją w grupach, to jednak u niektórych samotnicze preferencje biorą górę.

Jak więc żyć wspólnie z kotem aby obie strony były zadowolone?

  • nie zmuszaj kota do bezpośrednich kontaktów jeśli on sam tego nie chce,
  • nie przytrzymuj zwierzaka, nie noś go na rękach wbrew jego woli,
  • doceń gdy kot sam do Ciebie przyjdzie, ale nie staraj się na siłę przedłużyć kontaktu – często jedno czy dwa „głaśnięcia” w zupełności wystarczą,
  • nie oczekuj, że zwierzak będzie nagminnie leżał Ci na kolanach gdy odpoczywasz na kanapie – jeśli tak się zdarzy to świetnie, ale potraktuj to jak wyróżnienie i święto,
  • pamiętaj, że koty okazują nam swoją czułość i przywiązanie na swój własny, koci sposób.2

W moim domu są 4 koty i każdy z nich ma inne preferencje społeczne. Stefan uwielbia ze mną spać i gdy tylko gdzieś się położę natychmiast przykleja się do mojego boku; Opek przychodzi na okienny parapet w sypialni, gdy ja staję obok, i tam domaga się głaskania, choć w innych sytuacjach ucieka przed człowiekiem jak oparzony; Bunia najchętniej przytula się do kaloryfera lub właśnie do Stefana, gdy ten ucina sobie drzemkę; Kiwi chodzi po domu i krzyczy żeby brać ją na ręce i nosić – ale ona z całej tej czwórki ma najgorsze doświadczenia z innymi kotami i stąd obiektem jej społecznych relacji jest człowiek, a nie inne zwierzęta. Dlatego Kiwi z kotami nie śpi nigdy – ma swój koszyk na półce pod sufitem i tam odpoczywa w izolacji.

4

Każdy kot jest inny – zadaniem opiekuna jest o tym pamiętać i szanować tę inność dla obopólnego dobra.

Zdjęcia pochodzą z mojego domowego archiwum – wszelkie prawa zastrzeżone.

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

www.kocibehawioryzm.pl

Małgorzata Biegańska-Hendryk

Małgorzata Biegańska-Hendryk

Jestem technikiem weterynarii i kocią behawiorystką, koty w moim życiu obecne są od ponad 15 lat i cały czas czegoś się od nich uczę. Przez 7 lat działałam jako wolontariuszka Fundacji Kocie Życie zajmując się adopcjami, interwencjami, prowadzeniem szpitala dla kotów wolnożyjących oraz ograniczaniem populacji zwierząt. Prywatnie opiekuję się 4 kotami, z których każdy ma inną, zawiłą historię. Staram się stale poszerzać swa wiedzę na szkoleniach, konferencjach i w oparciu o publikacje dotyczące behawioryzmu, ponad to sama prowadzę szkolenia dotyczące kocich zachowań oraz udzielania pierwszej pomocy zwierzętom. Staram się tez na bieżąco poszerzać wiedzę z zakresu zoodietetyki. W 2015 roku ukazała się moja pierwsza książka: „Co jest, kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota”. Prowadzę konsultacje behawioralne dla opiekunów kotów, zapraszam do kontaktu.

  • Kotowilk Kocia Siostra

    Bardzo fajny kawalek tekstu. Jednak mysle, ze pewna sprawa zostala tu pominieta. Kwestia wychowania. Na to na jakiego kota wyrosnie maly kotek mozna w pewnym stopniu wplynac, bawiac sie z nim i przez zabawe uczac zachowan spolecznych. Nie sadze by wychowywanie kota na takiego „niedotykalskiego” bylo bezpieczne. A co z wizytami u weta, kiedy nawet nie mozesz podniesc swojego kota? I jak poradzi sobie wet, gdy jakims cudem uda ci sie przywiezc kota na wizyte? Co z czesaniem u kotow dlugowlosych? Co z obcinaniem pazurkow badz pierwsza pomoca w razie wypadku? Na te pytania artykol odpowiedzi nie daje.

  • Kotowilk Kocia Siostra

    Jesli moge cos poradzic… Mysle ze w wypadku Pani kiciuni inne zmysly szybko przejma role wzroku i poprzez sluch i dotyk bedzie mogla czuc sie „nie samotna”. Ja bym postawila na zabawe z kocia, bo trzeba podniesc jej samoocene. Myslala Pani o zabawie zabawka z dzwoneczkiem? Wiele wedek ma dzwoneczki. Gdy kocia poczuje, ze mimo utraty wzroku moze cos upolowac, poczuje sie lepiej. Ja uwazam, w przeciwienstwie do autorki tekstu, ze nalezy ja delikatnie „przylapywac”, czesto sie bawic i mowic do niej w zabawie… i jestem pewna ze z czasem sama do Pani przyjdzie.

Kontakt

Telefon: 731 336 586
Mail: [email protected]