Karcić? Karać kota?

Codziennie spotykam się z pytaniami, a także zadawane są one na różnych grupach czy na stronie Kocich Porad.

– Jak karać? Jak karcić kota?

Odpowiem bardzo prosto i konkretnie:

 

Nigdy nie karcić i nie karać kota. Nigdy!

 

Kocie zachowanie nigdy nie jest wzięte z powietrza – zawsze jest wynikiem reagowania na sytuację, stanu zdrowia zwierzęcia. Myśl i dbaj – szukaj rozwiązania, a nie działania po linii najmniejszego oporu. Pamiętajcie, bierzemy żywego zwierzaka do domu, ale to on nie jest zabawką ani dekoracją. To mały drapieżnik ze swoimi naturalnymi, biologicznymi zachowaniami. Biorąc go do domu, mamy obowiązek zapewnić mu odpowiednie do tego warunki. Nie chcesz zmieniać swojego życia? Nie chcesz zmian we własnym mieszkaniu? Kup sobie pluszową zabawkę :)

Każda forma kary dla zwierzaka to niszczenie więzi na linii kot-człowiek, która bywa bardzo krucha. Bądź dobry – nagradzaj pozytywne zachowania. Nie bądź zły – nie karz, nie karć kota, po prostu nie wspieraj pozytywnymi bodźcami zachowań według Ciebie negatywnych (nie mówię tu o naturalnych zachowaniach gatunkowych).

Karma Wraca* – jaki jesteś dla swoich podopiecznych, prędzej czy później wróci to do Ciebie, wiedz o tym. Ja w to głęboko wierzę i Tobie też radzę.

 

 

* Zdjęcie wykonane przez Monikę na potrzebę akcji organizowanej przez:

FB: https://www.facebook.com/karmimypsiaki
WWW: https://www.karmimypsiaki.pl/karmawraca

Kilka słów o akcji: W święta zwierzęta też mają głos. Chcemy więc, aby te święta dla Psiaków były równie wyjątkowe co nasze. Celem akcji jest zebranie posiłków dla bezdomnych Psiaków poprzez udostępnianie zdjęć „selfie” – 1 selfie = 1 posiłek.

https://www.karmimypsiaki.pl/karmawraca

https://www.karmimypsiaki.pl/karmawraca


Zawodowo zajmuję się profesjonalną opieką nad zwierzakami w ich domach, zajmuje się doradztwem behawioralnym oraz konsultacjami żywieniowymi. Prywatnie opiekun/koci ojciec Czarka i Sue, oraz Kici.


  • Ja

    Na pewno wiele zależy od samego kota, ale u znajomych koty robią co chcą i dla znajomych to normalne, że kot wejdzie im na stół i zabierze coś z talerza, z którego jedzą. Przepraszam bardzo, ale ja za coś takiego kota karzę i nie widzę, żeby się na stół pchał. To kot mieszka u mnie, a nie ja u niego. Podobnie z dziećmi – też nie mam uczyć ich, że mogą sikać w miejscu, gdzie im się zachce, czy jednak dopasować do norm powszechnie akceptowalnych – czyli sikania w toalecie?

    • Teo

      Ja bym tu użyła innego sformułowania – kota wychowujemy :) Słusznie tutaj po części zostało przywołane porównanie do dziecka bo kot uczy się zachowań podobnie, jak małe dziecko. W pewnym momencie również szuka granic – jeśli wchodzi na stół a my sobie tego nie życzymy, należy go z tego stołu delikatnie, ale stanowczo zdjąć. Krótki sygnał dźwiękowy „Nie” (znów: wypowiedziany spokojnie, stanowczo, ale w żadnym wypadku krzykiem!) w momencie wykonywania czynności zdejmowania kota ze stołu najzupełniej wystarczy. Jeśli zdarzy się to ponownie – czynność powtórzyć. Kot nauczy się, że takie zachowanie nie jest przez nas akceptowane i po którejś próbie zaniecha procederu . Chociaż miejmy świadomość, że pod naszą nieobecność i tak zrobi, co będzie chciał :) A kiedy następnym razem zobaczymy, że kot usadowił się na krześle, ale nie próbuje wchodzić w miejsce niedozwolone, nagródźmy go za dobre zachowanie miłym słowem, czy podrapaniem za uszami (byle nie nachalnym). Ta sama metoda świetnie sprawdza się zresztą przy oduczaniu kota wchodzenia na inne newralgiczne punkty w domu, drapania mebli (alternatywą dla naszej ukochanej kanapy jest drapak – o formach, rodzajach, kształtach i strukturach można by napisać encyklopedię), ogryzania roślin (kocia trawa to nie jest idea chorego umysłu, naprawdę :), czy innych zachowań, których nie akceptujemy, a które często wynikają z naszej niewiedzy o potrzebach kota, czy też ignorancji i przeświadczeniu „Mój dom, moje zasady”. Jednak pamiętajmy o tym, że jesteśmy odpowiedzialnymi opiekunami żywego stworzenia i musimy wyznaczać mu jakieś granice – choćby dla jego własnego bezpieczeństwa – ale w taki sposób, który będzie jak najbardziej komfortowy i naturalny dla kota, czyli nie będzie powodował stresu – ani u nas, ani u naszego ulubieńca. :)
      Ciekawy blog, by the way, podoba mi się koncepcja, założenia i forma. Zajrzę czasem, bo czemu nie?
      Ślę pozdrowienia :)

Mieszko Eichelberger | 2014 - 2016 | 511 190 806 | [email protected]

%d bloggers like this: