Chwyt za kark

Nie jestem specjalnym zwolennikiem przytrzymania siłowo kota za kark, a szczególnie trzymania go w takiej pozycji bez żadnego podparcia pod łapkami.

 

Wielu opiekunów w internecie, a także podczas wizyt mówi, że taki chwyt pozwala im spacyfikować kota, gdy muszą podać leki, obciąć pazury czy też po prostu „doprowadzić do porządku, gdy jest niegrzeczny” i oczywiście klasyczny argument, że tak kocia mama zachowuje się tak wobec swoich kociaków.

 

  • Część kotów może reagować dużą dawką stresu, strachu i może przenieść go na zachowania agresywne wobec innego zwierzęcia, człowieka a i zdarza się że wobec siebie.
  • Relacja kociaka i matki jest oparta na zupełnie innych zasadach niż relacja kot – człowiek. Kocia matka zna dokładną siłę (tak, różnicuje siłę nacisku w zależności od sytuacji), oraz miejsce w którym może złapać kociaka co głównie wykorzystuje do przenoszenia swojego potomstwa. Dla dorosłego kota, łapanie za kark w większości przypadków wywołuje strach, powoduje napięcie i zwiększa czujność kota, (po samym puszczeniu atak na człowieka).
  • Podnoszenie kota za kark, bez podtrzymania pod ogonem – trzymanie za samą skórę jest niepotrzebne, szkodliwe i może być dla kota bardzo bolesne. Nie jest to odpowiedni sposób by podnosić, przenosić kota. Nie jesteśmy kocimi rodzicami, nasz kot nie jest już mikro kociakiem.
  • Teoria o tym że gdy kotka przenosi maluchy, one są bezwładne (tak, tak czytałem o tym) i nie ruszają się do czasu aż matka ich nie puści – może mieć miejsce u bardzo małych kociąt. Jednak ludzkie złapanie w taki sposób na wzór kociej matki, jedynie spowoduje wzrost stresu i może doprowadzić do reakcji bojaźliwych na każdy ludzki dotyk.

 

Łapanie za kark powinno występować tych w sytuacjach nagłych, gdy nie ma innych metod działania z kotem. Przy czym zalecam jednak w możliwie wszystkich sytuacjach trzymanie kota na twardym podłożu, podnoszenie za samą skórę jest w moim odczuciu nie na miejscu i przysporzy więcej szkody niż pożytku.

Łapanie za kark nigdy nie może być metodą wychowawczą, czy formą kary dla zwierzęcia. Stosujemy jedynie metody pozytywne, proszę o tym pamiętać.

Szanuj swojego kota i stosuj metody pozytywne podparte spokojem, a nie nerwami.

Podnoszenie kota za kark, nawet samo łapanie kota i przytrzymywanie siłowe nie powinno być pierwszą metodą, którą stosują opiekunowie, personel weterynaryjny, lekarze weterynarii. Jeśli istnieją w przypadku Twojego kota inne metody, nie „baw” się w siłowe chwyty za kark.

Jest jedna z metod, którą praktykuje Dr. Jennifer Coates i którą ja także stosuje u wielu kotów, z którymi musiałem udać się do lekarza weterynarii:

„Odkryłam, że spoczywające trzy środkowe palce lewej dłoni na czubku głowy kota i umieszczenie mojego małego palca i kciuka pod każdym uchem działa bardzo dobrze i uspokajająco. Drapię kota w głowę, aby odwrócić uwagę i zwiększyć współczynnik zadowolenia, ale można łatwo zastosować dzięki takiemu chwytowi mocniejszy nacisk lub nawet przesunąć szybko rękę na kark w razie potrzeby mocniejszego przytrzymania.”

I na koniec małe ostrzeżenie:

Przy każdym przytrzymaniu kota, musimy się liczyć, z tym że kot może nas podrapać lub ugryźć, takie jest ryzyko zawodowe każdego specjalisty, a także opiekuna zwierzęcia.

Strach i stres z naszej strony nie pomagają, zwierzęciu a czasem jeszcze bardziej kota napędzają, więc lepiej opuścić gabinet. Jeśli mocno przeżywasz i martwisz się o swojego podopiecznego, umów się by doświadczony opiekun, poszedł z Tobą do lekarza weterynarii i Ci pomógł.

Tak, jeżdżę ze swoimi klientami do klinik weterynaryjnych i wspomagam, wiedzą, doświadczeniem i rękoma by lekarz weterynarii mógł sprawnie zbadać kociego podopiecznego. Chętnych zapraszam do kontaktu: [email protected]

Dla ciekawskich, także lekarzy weterynarii i pracowników weterynarii polecam:

http://www.hsvma.org/assets/pdfs/hsvma_webinar_lshandling_difficult_cats_handout.pdf%3Futm_source%3Dip021313%26utm_medium%3Dhsvmaweb%26utm_campaign%3Dresources

 

Metody podawania tabletek, zostaną opisane w osobnym wpisie.


Zawodowo zajmuję się profesjonalną opieką nad zwierzakami w ich domach, zajmuje się doradztwem behawioralnym oraz konsultacjami żywieniowymi. Prywatnie opiekun/koci ojciec Czarka i Sue, oraz Kici.


Mieszko Eichelberger | 2014 - 2016 | 511 190 806 | [email protected]

%d bloggers like this: